Równościowe przedszkole

Zakażeni wirusem genderyzmu pedagodzy(?), tak jak niegdyś fanatycy marksizmu i leninizmu ideologiczną indoktrynację zaczynają już od najmłodszych lat. Autorki programu „Równościowe przedszkole”, Anna Dzierzgowska, Joanna Piotrowska i Ewa Rutkowska postawiły sobie za zadanie „zdobycie [przez przedszkolaków] wiedzy, że gender zmienia się w zależności od czasu i kultury” okraszone „poznaniem historii kobiet, roli ruchów emancypacyjnych” (TAK! Dla przedszkolaków!!!).


 

Ponieważ program jest pionierski w ‚niewyrobionym’ polskim społeczeństwie wśród celów znajdziemy również tak ‚wsteczne’ cele jak  „znalezienie, odróżnianie/ dostrzeżenie różnic pomiędzy dziewczynkami a chłopcami” oraz ”zrozumienie roli, jaka odgrywa płeć i jej wpływ na nasze zachowania, ubiór, wybory itp.” Pamiętajmy jednak, że jest to jedynie taktyczny unik ze strony autorek, bo dla genderystów płeć ma dwa aspekty – sex i gender, przy czym naprawdę liczy dla nich się gender*.

 

Żeby tę płynność i umowność płci wpoić przedszkolakom, aplikuje się im następujące ćwiczenie, w którym materiałami są „rzeczy do przebrania się – peruki z długimi włosami, sukienki, spódniczki, czapka bejsbolówka itp. , płachta papieru, taśma mocująca, kredki”. Przebieg zajęć polega na tym, że „Trzy lub cztery osoby opuszczają z nauczycielką pomieszczenie. Zanim powrócą, mają podjąć decyzję czy wracają jako chłopcy czy dziewczęta. Pozostałe dzieci mają, po ich zachowaniu, ruchach odgadnąć ich płeć.”

Program zakłada, że po tym przedstawieniu przedszkolanka ma porozmawiać z dziećmi między innymi na temat tego

– Skąd wiedziały, kto jest dziewczynką a kto chłopcem, po czym to poznały?

– Jak dziewczynki, a jak chłopcy podkreślają/ wyrażają swoją płeć? (na przykład poprzez ubranie, fryzurę, biżuterię, kolory)?

Na koniec instrukcja zwraca się do przedszkolanki: „powiedz dzieciom o ruchach emancypacyjnych, o sufrażystkach i roli kobiet dla innych kobiet w historii, podkreśl, że dawniej kobiety miały bardzo ograniczone prawa i możliwości, nie mogły pracować, uczyć się, mieć własnych pieniędzy, głosować. Ruch kobiecy wywalczył dla kobiet prawa dla nich.”

 

Zwróćmy uwagę na (tylko pozorną) sprzeczność celów genderystowskich programów szkolnych i przedszkolnych. Z jednej strony odbiera się szkolnej młodzieży historię (powszechną i polskią)  – z drugiej na siłę wciska się przedszkolakom peseudohistoryczną propagandy przypominającą pseudohistorię ruchu robotniczego serwowaną dzieciom i młodzieży za czasów PRL.**

 

Przepychając na siłę genderystowski przekaz projekt wikła się w wewnętrzne sprzeczności ukazujące jego ideologiczne zakłamanie i zacietrzewienie.   Omawiając jedno z ćwiczeń autorki podają przedszkolankom wytyczne:

 

1. Porozmawiaj z dziećmi na temat tego co lubią najbardziej robić. Poproś dzieci, żeby najpierw powiedziały, jakie zajęcia, zabawy uważa się za chłopięce, a jakie – za dziewczęce.

2. Zapytaj wszystkich, co z tego lubią robić, a czego nie lubią i dlaczego?

3. […]

4. Zapytaj [dzieci], co by się stało, gdyby ktoś im zabronił się bawić w ulubiony sposób. Jak by się czuły?

5. Wyjaśnij, że dzieci lubią różne zabawy i mają do tego prawo. Nie ma żadnych lepszych lub gorszych zabaw, powiedz, że nie masz nic przeciwko temu, by bawiły się tak jak chcą. Tak jak lubią. […]

 

Tu przerwijmy, nie kończąc punktu piątego, bo dotąd wszystko wygląda na pozór normalnie, jednak okazuje się, że celem zajęć jest:

– Przełamywanie stereotypów płciowych związanych [zapewne z płcią – niedokończone zdanie uzupełnione przez GS]

– Przekazanie dzieciom niestereotypowej wiedzy na temat ról płciowych, stereotypowych zachowań, akceptacji dla różnorodności i „inności”.

– Zachęcanie dzieci do innych niż stereotypowe zachowania i aktywności.

 

I dlatego w 5. punkcie wytycznych (powyżej) pojawia się jedno, pominięte wcześniej zdanie: „Podkreśl zwłaszcza te zachowania i zabawy, w których zostały przełamane stereotypy płciowe.” Dlaczego, skoro wsztystkie zabawy miały być jednakowo dobre?

Może zatem, jak u Orwella wszystkie zabawy są równe, ale niektóre równiejsze – i te przedszkolanka ma „podkreślić”. Jak ma wyglądać to podkreślenie? A co będzie jeśli dzieci wejdą w swoje „stereotypowe” role płciowe i będzie im z tym dobrze? Chłopcy będą upierać się przy samochodach, a dziewczynki przy lalkach, jak to od zawsze (prawda, że ze zdarzającymi się wyjątkami) obserwują rodzice?

Czy przedszkolanki mają przymuszać je by niestereotypowo „bawiły się tak jak chcą”… przedszkolanki, a raczej autorki programu? Okazuje się że tak. W rozmowie z portalem wSumie.pl Dorota Dziamska, metodyk nauczania początkowego, powiedziała:

„Na swoich szkoleniach, dotyczących innych tematów, poznałam nauczycielki, które przyznały się, że zostały przymuszone przez dyrektora przedszkola do wprowadzenia tego programu do zajęć z dziećmi. Jedna z nich opowiedziała, jak reagują dzieci. W momencie, kiedy zaproponowała chłopcom przebranie się w sukienki, część z nich uciekła do toalety, część zaczęła płakać, kilku zaoponowało natychmiast, a jeden zareagował agresją i chciał nauczycielkę pogryźć. Program odziera z godności małych chłopców. O ile dziewczynki godzą się na przebieranki, bo to dla nich frajda, bo, to można rzec, leży w ich naturze, o tyle chłopcom to bardzo uwłacza. Nawet jeśli nie jest to przymus, a propozycja. Chłopcy zbuntowani, przez swoją reakcję, ocalili swoją godność, ci mniej odważni ulegli, w sukienkach dziewczęcych narazili się na śmieszność szczególnie w oczach tych zbuntowanych.”

 

Tak wygląda wprowadzenia genderyzmu do przedszkoli. Miała być wolność i równość, skończyło się na przymusie, poniżeniu i łamaniu charakterów dzieci. Ale ideologicznym wytycznym stało się zadość.

 

ŻRÓDŁA

Program „Równościowe przedszkole” w formacie pdf dostępny TUTAJ

 

 

 

__________________________

*  Gdyby ktokolwiek miał co do tego jakieś wątpliwości, to wystarczy przypomnieć np. znany powszechnie cel genderystów jak pseudomałżeństwa homoseksualne, w których nie liczy się biologiczna płeć (w nomenklaturze gender – sex) tylko subiektywne poczucie lub deklaracja płci, czyli właśnie gender.

**   Genderystowskie opowieści o szlachetnych feministkach zasługują na miano pseudohistorycznej propagandy, ponieważ lukrowany obraz szlachetnych wyzwolicielek kobiet, aby zasługiwał na miano historii powinien być uzupełniony np. o zaangażowanie wielu (nie wszystkich) w komunizm w jego najbardziej zbrodniczym okresie czy eugeniczne projekty których nie powstydziliby się naziści.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
13 − 5 =