Wybróbujcie to na szczurach. Gender w praktyce

Wypróbujcie to na szczurach

Genderyzm jako niebezpieczny eksperyment na ludziach


Cz.1. Teoria.

Co muszą wiedzieć państwowi urzędnicy

Już ponad pięć lat temu bez wiedzy i zgody obywateli rząd przyjął genderyzm jako państwową ideologię (patrz raport pt. Gender – ideologia państwowa III RP) i pod jej kątem zmienia prawo i instytucje państwowe oraz szkoląc urzędników, aby ją mogli wprowadzać w praktyce. Warto zapoznać się z tym, czego uczy się na tych szkoleniach, żeby wiedzieć, według jakich kryteriów instytucje państwowe będą postrzegać i rozstrzygać nasze sprawy.

Niniejszy opis oparty jest na materiałach szkoleniowych autorstwa Macieja Dudy p.t. „Od feminizmu do teorii queer” w ramach projektu ‘Zasada równości szans w projektach PO KL” datowanych na 11 kwietnia 2011r. i z nich pochodzą wszystkie cytaty.

Genderyzm to rewolucyjna ideologia wyzwolenia z ‘ucisku’ norm moralno-obyczajowych oraz praw biologii i psychologii. Jej istotną częścią jest zniesienie naturalnych ograniczeń nakładanych na człowieka przez jego płeć. Tak jak kursy marksizmu zwykle zaczynały się od opisu historii ludzkości widzianej jako walka klas, tak kurs genderyzmu rozpoczyna się od historii feminizmu ukazującego historię w perspektywie walki płci, o wyzwolenie kobiet. Potem następuje do ‘uwalnianie’ człowieka od jego biologicznej płci.

Kurs nie ukazuje całości genderyzmu, skupiając się, na teorii gender amerykańskiej filozof, feministki i lesbijki Judith Butler. Dowiadujemy się, że gender to „tworzony w sposób performatywny (czyli poprzez wykonywanie różnych czynności) zespół cech i zachowań, ról płciowych i stereotypów przypisywanych kobietom i mężczyznom przez społeczeństwo i kulturę. […] Inaczej gender nazywa się społeczno-kulturową tożsamością płci.

Za tą przemądrzałą frazeologią, która ma nas intelektualnie onieśmielić, kryje się proste stwierdzenie, że jeśli kobieta (biologiczna) zachowuje się po kobiecemu (wg przyjętych społecznych norm i oczekiwań) to ma gender (czyli mówiąc po ludzku sposób bycia) kobiety.

Pojęcie ‘gender’ jest tak ważne dlatego, że Butler, postuluje oderwanie i uniezależnienie gender od płci biologicznej: „Teoria genderu […] wskazuje, że często cechy uznawane za genetycznie przypisane kobiecie lub mężczyźnie wynikają z uwarunkowania kulturowego lub presji społecznej. Wiele cech rzekomo ‘kobiecych’ i ‘męskich’ i mających pochodzić z różnic biologicznych teoria genderu uważa za mity społeczne.

To prawda, że wiele mitów na temat kobiecych i męskich ról społecznych przeszło do historii. Czy jednak wszystkie kobiece bądź męskie zachowania są niezależne od płci biologicznej? Genderyści uważają że tak i wysnuwają z tego bardzo daleko idące wnioski.

Dowiadujemy się zatem że tzw performatywność płci – „termin oznaczający sposób konstrukcji płci społeczno-kulturowej poprzez jej nieustanne powtarzanie i odgrywanie”, od ang. perform = odgrywać (rolę, przedstawienie). Zaś „Wypowiedzi performatywne oznaczają zdania, za pomocą których kreuje się rzeczywistość, np. ‘Ogłaszam was mężem i żoną’[…] mianuję cię generałem. Człowiek staje się mężem, żoną, generałem w momencie wypowiedzenia odpowiednich słów-zaklęć.” Taki werbalny sposób wchodzenia w różne umowne role ośmiela Butler do twierdzenia, że można jak w magii słowami kreować materialną rzeczywistość.

Czary-mary jesteś dziewczynką!

Zdaniem Butler przypisanie płci kulturowej następuje w ten sam sposób [jak mianowanie na generała-GS] już w momencie, gdy pielęgniarka podczas porodu mówi „To chłopiec.”, „To dziewczynka” przypisując nowo narodzonej osobie całe instrumentarium społecznych oczekiwań stereotypów i ról związanych z płcią. To zdanie nie opisuje stanu faktycznego, lecz stanowi rozpoczęcie konstrukcji tożsamości płciowej…” [podkreślenie GS] Mamy więc rozumieć, że gdyby pielęgniarka widząc u noworodka ‘siusiaka’ zawołała to ‘dziewczynka’, to ten noworodek stałby się dziewczynką. Wystarczyłoby tylko podtrzymywać w tym przekonaniu otoczenie i „mianowanego” na dziewczynkę chłopca. Nie do wiary? Czytajmy dalej:

Cały ten społeczny konstrukt ustanawiający płeć kulturową jest następnie nieustannie wprowadzany do świadomości dziecka, które go internalizuje (uwewnętrznia) i reprodukuje (powtarza), przez co płeć kulturowa wydaje się być tworem biologicznym, wynikającym z natury, a nie uwarunkowań społecznych i kulturowych.”

Zdaniem Butler i innych przedstawicieli teorii queer, człowiek nie rodzi się ‘kobietą’ i ‘mężczyzną’ w sensie płci kulturowej, ale jest na tę płeć w sposób performatywny ‘mianowany’.

Owa płeć kulturowa to zatem „efekt powtarzających się aktów performatywnych polegających na przypisaniu zarówno innym osobom jak i sobie samemu pewnych stałych predyspozycji związanych z płcią (role, stereotypy płciowe itp.) wyrażających się w zdaniach ‘On jest mężczyzną, a więc…’, ‘Jestem kobietą, zatem…’. Społeczeństwo nieustannie mianuje jednostki na kulturowe kobiety i kulturowych mężczyzn, jednocześnie uzyskując efekt statycznych, znaturalizowanych ról płciowych. (znaturalizowanych, tzn. takich, które zdają się być naturalne, biologiczne, wrodzone, nienaruszalne, domyślne, normalne itd.)

Nieustanne powtarzanie aktów performatywnych tworzy tożsamości i role płciowe, maskując ich … kulturowo społeczne pochodzenie. …Akty performatywne podtrzymują zakodowane kulturowo przekonania… że płeć kulturowa ma pochodzenie biologiczne i należy jej w każdym wypadku podlegać)

Ten naukowy żargon ma sprawić, z respektem uwierzyli, że performatywne zaklęcia zamieniają chłopca w dziewczynkę. Sęk w tym, że ‘siusiak’ pozostaje na swoim miejscu nie wspominając o innych organach ukształtowanych po męsku, z mózgiem włącznie. Genderyści wykręcają się, że mówią wyłącznie o płci kulturowej. Wiemy jednak, że dla tej „gender-dziewczynki” (czyli przebranego i otumanionego chłopca, a potem mężczyzny) żądają wszystkich prawnych, społecznych, a nawet biologicznych ról kobiety – tylko dlatego, że namieszali chłopakowi i wszystkim dookoła w głowie.

Bagatela, że sami w to wierzą. Domagają się jednak, aby wszyscy inni którzy nie wierzą w ich magię całe to ich oszukańcze przedstawienie przyjęli za materialną prawdę i przeorganizowali fundamentalne instytucje społeczne pod ich kątem. Uniwersyteckie teorie, w których wszystko jest umowne i odgrywane przypomina zabawę dzieci w robienie ciasteczek z piasku, częstowanie nimi i jedzenie ich na niby. Jednak teraz genderyści chcą swoje „niby-ciasteczka” siłą wepchnąć reszcie społeczeństwa do gardła.

To już nie jest zabawa – Projekt tzw ustawy dyskryminacyjnej (sejmowy druk nr 1051) wprowadza niebezpieczne, totalitarne prawo czyniące przestępcą – homofobem i siewcą nienawiści – każdego, kto zawoła: „król jest nagi!”, sprzeciwi się ich światopoglądowi i nie wyrazi zgody na narzucanie go innym.

Genderyści są o krok od zapewnienia sobie władzy i bezkarności, którą cieszą się już w wielu krajach. Uchwalenie ustawy zawartej w sejmowym druku 1051 odda na ich usługi cały aparat państwa: policja, prokuratura i sądy będą pilnowały, by żaden akt rzekomej homofobii czy mowy nienawiści (takiej jak ten artykuł) nie uszedł bezkarnie. To perspektywa najbliższej przyszłości.

Cz. 2. Genderyzm w praktyce

Dr Money’a eksperyment na ludziach

Choć może to brzmieć zaskakująco stworzone w latach dziewięćdziesiątych XX w. genderystowskie teorie, a przynajmniej istotne ich wątki były już wcześniej sprawdzane w praktyce. W 1965 roku w Winnipeg w Kanadzie urodziło się dwóch chłopców bliźniaków Bruce i Brian. Jeden z nich, Brian (później Bruce) Reimer w wieku kilku miesięcy stracił penisa na skutek źle przeprowadzonego zabiegu. Rozpacz rodziców była tym większa, że w tamtym czasie chirurdzy nie potrafili chirurgicznie odtworzyć tego organu.

Nadzieją matki stał się dr Money, amerykański psycholog z uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, który proponował chłopcu chirurgiczną zmianę płci połączoną z terapią psychologiczną co miało zrobić z niego kobietę. Dr Money przekonywał, że niejednokrotnie z powodzeniem zmieniał w ten sposób płeć. Nie dodawał, że przeprowadzał to na dzieciach u których z różnych względów występowały cechy obojnacze. Money twierdził, że człowiek rodzi się neutralny płciowo, zaś o przyjętej płci decyduje wychowanie (performatywne mianowanie, jakby to ujęła Judith Butler). Rodzice obawiając się, o trudną przyszłość syna jako chłopca, a potem mężczyzny bez penisa przystali na propozycję Money’a.

W lipcu 1967 r. usunięto prawie dwuletniemu chłopcu jądra i chirurgicznie stworzono zaczątki waginy. Od tej pory był Brendą i wychowywany był jako dziewczynka. W okresie dojrzewania miał dostawać żeńskie hormony. W ten sposób miał nie tylko wyglądać, ale i myśleć jak dziewczynka, a potem kobieta. Money prowadził terapię psychologiczną, m.in. przymuszając bliźniaków do aktów seksualnych między sobą, co miało pomóc w wyrobieniu tożsamości płciowej Briana. Po latach bliźniacy twierdzili, że Money również molestował ich seksualnie.

Pisał w raportach, że zachowanie Briana ‘jest typowe dla aktywnej dziewczynki i zupełnie inne od chłopięcych zachowań jej bliźniaka. W świecie naukowym w kolejnych książkach przedstawiał przypadek Davida jako przykład udanej zmiany płci.

W rzeczywistości chłopiec cały czas czuł się źle w skórze dziewczynki. Ani hormony, ani sukienki nie sprawiły, że czuł się dziewczynką. „Widziałam, że Brenda nie była szczęśliwa jako dziewczynka – wspominała później matka – Była bardzo męska i nie byłam w stanie przekonać jej do niczego kobiecego. Wszyscy się z niej śmiali, nazywali ją jaskiniową kobietą”. Mówiąc językiem Judith Butler Brian, ‘performatywnie mianowany’ na Brendę przez rodziców, dr Money’a i całe otoczenie, mimo chirurgicznego zabiegu, mimo „nieustannego wprowadzania mu do świadomości społecznego konstruktu ustanawiającego go kobietą” uparcie nie chciał tego konstruktu „zinternalizować” i być ‘kulturową dziewczynką’. Nawet podawanie mu żeńskich hormonów nie mogło sprawić by czuł się jak dziewczynka.

Wizyty u dr Money’a były dla Briana alias Brendy traumatycznym przeżyciem. W wieku 13 zaczął cierpieć na depresję samobójczą i groził że się zabije jeśli rodzice zawiozą go do Money’a. Ostatecznie kiedy miał 14 lat za radą innego lekarza rodzice zdecydowali się opowiedzieć mu prawdę. Po kilku miesiącach Brian dotąd performatywnie odgrywający Brendę postanowił, że będzie mężczyzną i przyjmie imię David.

„Nie lubiłem ubierać się jak dziewczynka. Nie lubiłem zachowywać się jak dziewczynka. Nie lubiłem grać roli dziewczynki. […] Bawiłem się zabawkami brata” – powiedział po latach o swoim dzieciństwie. Przez następne lata poddawano go terapii hormonalnej i operacjom chirurgicznym usunięcia piersi i odbudowania penisa. W 1990r nawet się ożenił i adoptował troje dzieci swojej żony.

Dr Money, choć nie ogłaszał więcej wyników badań na temat Bruce-Brendy-Davida jednak nigdy nie opublikował nic, co mogłoby sugerować, że Bruce Reimer performatywnie mianowany przez niego na kobietę miał problemy z ze odnalezieniem się w tej roli. Lekarze którzy mieli wątpliwości i próbowali dowiedzieć się więcej szczegółów napotykali jedynie powtarzane wersje pierwotnej historii. On sam, nagabywany, zbywał ich wymawiając się koniecznością zachowania prywatności swojego pacjenta.

Mimo to przez lata przypadek Briana służył za ostateczny dowód, że natura, wpływ chromosomów i hormonów płciowych, wykształcone gruczoły płciowe, że to wszystko może być przezwyciężona przez wychowanie. Że można chłopcu nakazać by myślał i czuł jak dziewczynka.

Po dwudziestu latach Milton Diamond, jeden z lekarzy sceptycznych wobec teorii i dowodów Money’a odnalazł Bruce’a. Przekonał go, by opowiedział   światu o swoich doświadczeniach, by odwieść lekarzy od aplikowania innym dzieciom terapii, której on sam został poddany. „Byłem zaszokowany, że z powodu mojego milczenia środowisko medyczne jest przekonane, że moja historia zakończyła się sukcesem.” – mówił później Bruce. Tak doszło do opisania w 1997r jego historii przez dziennikarza Johna Colapinto, najpierw w magazynie „Rolling Stone”, a następnie w osobnej książce.

Dopiero wtedy zabrał głos John Money podając w 1998r listę powodów, dla których jego zdaniem eksperyment się nie powiódł. Po dwudziestu latach milczenia i uników była to raczej kiepska wymówka usiłująca tuszować wieloletni skandal medyczny autorstwa psychologa- szarlatana.

W 2001 roku telewizja Nova pokazała obszerny program, w którym wypowiadali się zainteresowani, w tym Bruce, jego matka, Milton Diamond oraz sam Money. Z tego programu zostały zaczerpnięte ich wypowiedzi, które przytoczono wyżej.

Trudna historia Reimerów miała swój dalszy tragiczny ciąg. Cierpiący na depresję brat Bruce’a Brian na skutek historii brata i, jak pamiętamy, również ofiara terapii Money’a, popełnił w 2002 r. samobójstwo przedawkowując środki przeciwdepresyjne. W 2004 żona Bruce’a-Davida zażądała od niego separacji. Wszystko to było trudne do zniesienia dla Bruce’a, który w dodatku miał przez całe życie trudne relacje z rodzicami. 5 maja 2004r. zajechał samochodem na parking przed sklepem i strzelił sobie w głowę.

W ten sposób ostatecznie zakończył się rozpoczęty w 1967 r. eksperyment dr Money’a. Jego zakończenie powinno było być ostrzeżeniem przed pochopnym wprowadzaniem w życie wydumanych lekceważących biologię, psychologicznych teorii. Swoją najważniejszą książkę (Uwikłani w płeć, „Gender trouble”) napisała w roku 1990. Historia Bruce’a – Brendy-Davida Reimera mogła otrzeźwić Judith Butler i jej zwolenników. Jednak nic takiego nie nastąpiło. Pochód genderyzmu na Zachodzie nie zatrzymał się ani na chwilę, a teraz dotarł do Polski. W „Równościowych przedszkolach” postępowe przedszkolanki każą chłopcom przebierać się za dziewczynki, chociaż ci płaczą i gryzą. „Dlaczego nie sprawdzili tego na szczurach – szydzono z komunizmu w czasach PRLu. Niestety genderyzm również testuje się od razu na ludziach.

“Mimo tragicznych doświadczeń Bruce’a-Davida Reimera teorie Johna Money’a wciąż mają wpływ na aplikowane dzieciom terapie. – mówił narrator TV Nova w 2001r., nie wiedząc jeszcze co czeka bliźniaków w najbliższej przyszłości – Niektórych chłopców urodzonych z małymi lub niewykształconymi penisami wciąż chirurgicznie przerabia się na dziewczynki.”

Ta konkluzja to jednak nic w porównaniu z tym, że teoria Johna Money’a w nowym opakowaniu i z metką Judith Butler stała się panującą na całym Zachodzie ideologią. Już nie wybrane dzieci, ale całe społeczeństwa zostają leczone są z „dyskryminacji” pod dyktando dr. Money’a i Judith Butler. Tak jak w przypadku Bruce’a Reimera na efekty będzie trzeba poczekać parę lat.

Polski rząd, Prezydent i wspierające ich postępowe elity złaknione pochwał swoich protektorów z Zachodu nie chcą czekać i niecierpliwie prą do tego, by Polskę jak najszybciej również poddać tej terapii. Czy mamy im na to pozwolić?

Grzegorz Strzemecki

(tekst ukazał się w przeredagowanej formie w Gazecie Polskiej Codziennie w dwóch częściach, 22.10.2013 oraz 22.11.2013)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
17 × 4 =