Sądowy zamach stanu w USA

SN USA z flagą 2

Sąd Najwyższy USA 26 czerwca orzekł, że poszczególne stany nie mogą odmówić legalizacji jednopłciowych  małżeństw, ponieważ narusza to konstytucyjną zasadę równości obywateli. Jest to historyczne zwycięstwo lobby LGBTQ i ideologii gender-queer, jednak szeroko komentowane orzeczenie jedynie przypieczętowało zmiany, których SN USA dokonał już dwa lata wcześniej, zmieniając wbrew woli legislatury fundament ustroju państwa.

  Casus Windsor i Spyer

 Edith Windsor i Thea Spyer, lesbijki ze stanu Nowy Jork w 2007 r. wzięły ślub w Kanadzie. Kiedy Spyer zmarła w 2009 roku Windsor przejęła w spadku majątek po partnerce i domagała się zwolnienia z podatku przysługującego współmałżonkom. Urząd podatkowy odmówił uznania ulgi powołując się na Ustawę o obronie małżeństwa (Defence of Marriage Act, DOMA) z 1996 r. zawierającą jednoznaczną definicję małżeństwa , które „oznacza wyłącznie zalegalizowany związek między jednym mężczyzną i jedną kobietą.”

Windsor zapłaciła 363 053 dolary podatku spadkowego i bezskutecznie domagała się jego zwrotu. Założyła więc sprawę do sądu twierdząc, że ustawa o ochronie małżeństwa narusza zasady równej ochrony prawnej zawarte w piątej poprawce do Konstytucji USA stanowiącej, że „nikt nie może … zostać bez prawidłowego procesu sądowego  pozbawiony życia, wolności lub mienia.”

Równość kluczem do zmiany definicji małżeństwa

26 czerwca 2013r. Sąd Najwyższy przyznał jej rację stwierdzając że DOMA z powodu zawartej w niej definicji małżeństwa „jest niekonstytucyjna, jako pozbawiająca równych praw osoby chronione na podstawie 5. poprawki”. „Zdeklarowanym celem i praktycznym skutkiem DOMA jest narzucenie gorszego, odrębnego statusu, a więc i stygmatu na wszystkich zawierających związki jednopłciowe.” – stwierdził Sąd Najwyższy rozprawiając się w ten sposób z najoczywistszą definicją małżeństwa.

Sąd skrytykował Kongres że w ogóle zajął się sprawą małżeństwa: „kiedy uchwalano Konstytucję, panowało powszechne przekonanie, że domowe relacje męża i żony, rodzica i dziecka są pozostawione w gestii poszczególnych stanów”, że „jest to dziedzina od dawna uważana za ich domenę” oraz, że prawa małżeńskie mogą się różnić między stanami”. Definicja małżeństwa w DOMA „stanowi [więc] odstępstwo od tradycji uznającej i akceptującej stanowe definicje małżeństwa”. „W ramach jednego stanu pozbawia praw i obowiązków niektóre pary po ślubie zgodnym z prawem ich stanu”, co sprawia, że „pary tej samej płci żyją jako poślubione według prawa stanowego, a jako nieślubne według prawa federalnego”. Równocześnie sąd pochwalił „stanowe decyzje nadania tym parom prawa do małżeństwa”.

Ciekawe, że gdzie indziej sąd stwierdził, że „DOMA zostało uchwalone wtedy, gdy niektóre stany zaczęły rozważać koncepcję małżeństw tej samej płci, … zanim jakikolwiek stan zdążył zadziałać w tym kierunku”. Jak widać Kongres próbował powstrzymać to zamieszanie.  Uniemożliwiły mu to uzurpacje sądów, bo to na mocy ich decyzji w przytłaczającej większości stanów wprowadzono jednopłciowe „małżeństwa”.  Tak samo stało się na poziomie federalnym.

Casus Obergefell – przypieczętowanie rewolucji

Według własnych świadectw gejów w ich środowisku dominuje model skrajnie rozwiązłego życia seksualnego, odpychającego  dla „heteryków”. By zmienić to nastawienie, przedstawia się gejów jako prześladowane przez społeczeństwo ofiary, prowadzące  zwyczajne podobne do  heteroseksualistów życie rodzinne. James  Obergefell i John Arthur byli taką modelową parą. Żyli razem blisko dwadzieścia lat kiedy u Arthura zdiagnozowano chorobę Charcota, skazującą go na śmierć w ciągu kilku lat. Choroba ujawniła kłopoty ze wspólnymi polisami zdrowotnymi, zmusiła ich do sprzedaży dwupiętrowego apartamentu. Zamieszkali w jednopoziomowym, zapisawszy je na Jima by uniknąć problemów spadkowych. Chcieli jeszcze zawrzeć ślub, co było niemożliwe w ich rodzinnym Ohio.

Ponieważ Arthur poruszał się już wyłącznie na łóżku, polecieli do Maryland medycznym odrzutowcem wynajętym wraz z personelem. Rodzina i zrzutka na facebook pomogły im zapłacić 13tys. dolarów. W sieci można obejrzeć rozdzierającą serce ceremonię ślubną która 11 lipca 2013 odbyła się w przyciasnym wnętrzu odrzutowca na pasie startowym w Baltimore. Wkrótce potem, 19 lipca wytoczyli stanowi Ohio proces o dyskryminowanie par tej samej płci. W listopadzie 2014r., po dołączeniu do procesu kilkunastu innych pozwów sprawa dotarła do Sądu Najwyższego. Ten 26 czerwca b.r. orzekł, że „14. poprawka do konstytucji wymaga aby stan  zalegalizował małżeństwo dwóch osób tej samej płci oraz uznał…[to] legalnie zawarte poza stanem.” „Sąd uważa, że prawo do małżeństwa jest zagwarantowane przez Konstytucję.”

Prawo do małżeństwa (jakiego chcesz)

Sąd uzasadnił to twierdzenie „prawem do osobistego wyboru w kwestii małżeństwa, spójnym z pojęciem indywidualnej autonomii.” Choć przyznał, że małżeństwo zawsze dotąd oznaczało związek przeciwnych płci, to jednak uznał za nieistotną biologiczną rzeczywistość, którą małżeństwo z definicji odzwierciedla: „ograniczenie małżeństwa do par przeciwnej płci mogło długo wydawać się naturalne i słuszne, ale oczywista (sic!)   jest jego niespójność z kluczowym znaczeniem prawa do małżeństwa”. „Prawo do małżeństwa jest fundamentalne ponieważ jak żadne inne wspiera ono związek dwóch osób”. Zauważmy, że w takiej definicji mieści się także związek dorosłego i dziecka, rodzeństwa różnej lub tej samej płci, wreszcie rodzica i dziecka – wszystko w ramach „osobistego wyboru” i „indywidualnej autonomii”. Taką perspektywę otworzyły orzeczenia Sądu Najwyższego USA zakazujące doprecyzowywania definicji małżeństwa.

Gwałt na prawach dzieci

SN USA w przewrotny sposób  uznał, że „podstawą prawa do małżeństwa jest to, że chroni ono dzieci i rodziny”, zaś zakaz małżeństw tej samej płci sprawia, że „dzieci cierpią na stygmat świadomości, że ich rodziny są w pewien sposób gorsze”, więc takie ograniczenia „krzywdzą dzieci par tej samej płci”. Poniżenie, chyba nie tak częste w tak tolerancyjnym kraju jak USA, to jednak tylko uczucie. A trzeba je zestawić z twardymi życiowymi faktami (i wynikającymi z nich uczuciami):  dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe są z pozbawione najbardziej podstawowego prawa – prawa do naturalnej biologicznej rodziny. Z zasady nie mają jednego z naturalnych rodziców, a często obydwojga. Pozbawia się je także ich korzeni: dziadków i babć, wujków i cioć, kuzynów i całego drzewa genealogicznego. To jest stygmat na całe życie.

Stawia się na głowie instytucję adopcji. Nie służy ona znalezieniu rodziców zastępczych dla dziecka, które z losowych przyczyn straciło rodziców biologicznych. Jest na odwrót: w sztuczny sposób (np. in vitro) powołuje się do życia dziecko z góry skazane na brak biologicznych rodziców – po to by spełnić zachciankę np. bogatych gejów, którzy mogą dziecka nie przyjąć jeśli uznają je za „wybrakowane”. Takie dziecko jest towarem, który się zamawia, kupuje, sprzedaje, a czasem zwraca, nie mówiąc o masowym zabijaniu na najwcześniejszym etapie. To dopiero jest krzywda i poniżenie. Dodajmy do tego toksyczność wielu homoseksualnych opiekunów i częste przypadki molestowania seksualnego – trudne do wykrycia i ukrywane przez media. O tym wszystkim SN USA został poinformowany – i wszystko to zignorował! Większością 5-4 sąd zmienił definicję małżeństwa, mimo zawartych w uzasadnieniu obłudnych peanów na cześć jego doniosłości i przyznaniu, że do tej pory wszędzie rozumiano je jako związek osób przeciwnej płci.

Zamach stanu sądowych hochsztaplerów od równości

Powinno być dla nas ostrzeżeniem to, jak ogólne zapisy o równouprawnieniu i prawach do… stały się narzędziem do przeprowadzenia cywilizacyjnej i ustrojowej rewolucji. Definiując (na nowo) małżeństwo i odmawiając tego prawa ustawodawcy sąd przejął jego funkcję nie pozwalając mu wypełnić jego roli przekładania ogólnych zapisów Konstytucji na ustawowe konkrety. Przyznał natomiast takie prawo legislaturom stanowym w oparciu o 240-letnią tradycję USA. Ta sama tradycja USA wsparta – bagatela – tysiącleciami dotychczasowych cywilizacji nie powstrzymała SN USA od uzurpatorskiej zmiany definicji małżeństwa.

Musimy zadać sobie pytanie, kiedy tak wszechwładny sąd stwierdzi, że niekonstytucyjne jest odmawianie prawa do małżeństwa np. dzieciom i bardzo ich kochającym dorosłym. Nie są to czcze wymysły, bo pedofile już rozpoczęli kampanię propagandową wzorowaną na zwycięskiej kampanii homoseksualistów. W Polsce minister Fuszara stawia „retoryczne pytania” o sens zakazu kazirodztwa, w Niemczech pojawiają się artykuły ukazujące romantyczną  miłość brata i siostry, a w Stanach – braci bliźniaków. Według kryteriów Sądu Najwyższego USA wszyscy oni mają prawo do małżeństwa.

Po zakończeniu procesu Obergefell powiedział: „Równość małżeństw będzie wspaniała i musimy ją świętować – ja z pewnością będę. Ale jest jeszcze więcej do zrobienia. Jestem zdecydowany dalej prowadzić walkę za naszą społeczność, aż naprawdę uzyskamy pełną równość.”

 

Artykuł ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” z dn. 17.07.2015 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
12 ⁄ 6 =