Stop deprawacji w edukacji! Część 1

704151039711440916253

Uwaga rodzice! Niebezpieczne plany „równościowych” fundacji i stowarzyszeń.

Ważne wyjaśnienie dla czytelników w roku 2016 – treści pozostały ważne mimo zmienionej sytuacji politycznej.

Poniższy cykl artykułów powstał latem 2015r. kiedy minister edukacji w rządzie PO-PSL Joanna Kluzik-Rostkowska przygotowywała plany ofensywnego wprowadzenia do szkół homoseksualnej propagandy pod szyldem tzw. „edukacji antydyskryminacyjnej”. Przejęcie władzy przez Prawo i Sprawiedliwość sprawiło, że taka polityka przestała być promowana przez MEN. Niestety, nie oznacza to wcale, że jej zaprzestano. Przeciwnie, trwa ona nadal, ponieważ zewnętrzne podmioty – fundacje, stowarzyszenia i inne organizacje nadal intensywnie prowadzą działalność nakierowaną na niszczenie psychiki i deprawowanie dzieci i młodzieży mamiąc dyrektorów szkół i rodziców, że ich działalność służy wychowaniu „dla równouprawnienia”.  W rzeczywistości bowiem to nie MEN, a dyrektorzy szkół za zgodą rodziców (a czasem i bez niej) decydują, czy rzekomi „krzewiciele równości” mogą prowadzić w szkołach swoją niebezpieczną i destrukcyjną działalność. W tym sensie poniższe opracowanie, poza zmianą kontekstu politycznego, nie straciło na aktualności i rodzice koniecznie powinni się z nim zapoznać, bo organizacje te planują wzmożone działania na rok szkolny 2016/17. Przestał być natomiast aktualny pierwotny tytuł „Uwaga rodzice! Niebezpieczne plany MEN.”. Dlatego zastąpiono go tytułem „Uwaga rodzice! Niebezpieczne plany ‚równościowych’ fundacji i stowarzyszeń”. Reszta tekstu pozostała nie zmieniona, dlatego prosimy o czytanie go ze zrozumieniem kontekstu, tj. uwzględniając, że opisuje sytuację z lata 2015 r. Z tego powodu również niektóre linki zewnętrze nie są już aktywne.

Jeżeli nie chcecie Państwo wgłębiać się w  argumenty, którymi minister Kluzik-Rostkowska przekonywała rodziców do zaakceptowania tej destrukcyjnej edukacji w szkołach, proponuję od razu przejść do

  • części drugiej, w której jest mowa o trwających od kilku lat zabiegach środowisk i ideologów LGBTQ o uzyskanie wpływu na kształt edukacji.
  • W części trzeciej jest mowa o zabiegach, by przedstawić wychowanie do normalnej rodziny i aktywności seksualnej, tj. do heteroseksualności jako ideologiczną propagandę, zaś zachęcanie młodzieży do rodzin homo i queer jako przekaz rzekomo neutralny światopoglądowo.
  • Część czwarta pokazuje, że  rzeczywistym celem tzw. edukacji antydyskryminacyjnej jest zaburzenie postrzegania i poczucia płci i seksualności dzieci i młodzieży, a więc faktycznie destrukcja psychiki połączona z nieuniknioną deprawacją.
  • W części piątej jest mowa o programach „edukacyjnych”, który służą zaburzaniu postrzegania i odczuwania płci i seksualności.
  • W części szóstej przedstawiono tzw. „edukację antydyskryminacyją” w szerszym kontekście tzw. „polityki antydyskryminacyjnej”. Ukazano ich cel tj. rewolucyjną przebudowę społeczeństwa m.in. poprzez pranie mózgów dzieci i młodzieży bez wiedzy i wbrew woli rodziców.

Poniżej rozpoczyna się część 1., jeszcze raz przypomnijmy, w formie w jakiej została napisana latem 2015r.

Podstawa programowa przedmiotu WDŻ powinna zostać zmieniona i trzeba napisać nowe podręczniki – mówi minister edukacji – ponieważ obecne podręczniki nie odpowiadają oczekiwaniom uczniów i rodziców. Rzecz w tym, że mówi nieprawdę. Komu i dlaczego nie podoba się obecne WDŻ? Dlaczego trzeba zmienić podstawę programową i wymienić podręczniki?

Jestem przekonana, że podstawa programowa do przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie powinna zostać zmieniona – ogłasza na stronie MEN minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska – W najbliższym czasie powołam zespół ekspertów, który rozpocznie prace nad nową podstawą… Kiedy będzie nowa podstawa programowa do wychowania do życia w rodzinie, trzeba będzie napisać nowe podręczniki do tego przedmiotu. – Obecne podręczniki nie odpowiadają oczekiwaniom uczniów i rodziców – powiedziała szefowa MEN.

Zachęcam wszystkich nauczycieli, dyrektorów szkół i specjalistów w dziedzinie edukacji, aby zapoznali się z wynikami badań – dodała na tej samej stronie www minister edukacji mając na myśli przedstawione niedawno wyniki badań zleconych przez MEN pn. „Opinie i oczekiwania młodych dorosłych (18-latków) oraz rodziców dzieci w wieku 6-17 lat wobec edukacji dotyczącej rozwoju psychoseksualnego i seksualności”. Zlecenie MEN wykonał Instytut Badań Edukacyjnych (IBE), a jego specjaliści przedstawili wyniki badania na konferencji prasowej 9 lipca 2015 r.

Stanowisko MEN można znaleźć na stronie: https://men.gov.pl/ministerstwo/informacje/edukacja-seksualna-co-mlodziez-wie-czego-oczekuje-skad-czerpie-wiedze-prezentacja-wynikow-badan.html Raport z badania IBE można pobrać pod adresem: http://men.gov.pl/wp-content/uploads/2015/07/raport-ibe-ekd.pdf ]

Rzecz w tym, że w sprawozdaniu z badania IBE, na które powołuje się pani minister czytamy:

Zajęcia WDŻ [\wychowanie do życia w rodzinie , zarówno w gimnazjach jak i w szkołach ponadgimnazjalnych są dość dobrze oceniane. 62% uczestniczących w nich osób pozytywnie ocenia WDŻ w gimnazjum zaś 71% w szkołach ponadgimnazjalnych. Oceny uczniów różnych typów szkół ponadgimnazjalnych nie różniły się istotnie między sobą. Widać przy tym, że z jednej strony zajęcia WDŻ w szkołach ponadgimnazjalnych są znacznie mniej dostępne i cieszą się mniejszą frekwencją uczniów niż w gimnazjum, z drugiej jednak jak już się odbywają i przyciągają część uczniów, to spotykają się na ogół z pozytywną opinią uczestników

Oto podane w raporcie dane liczbowe dotyczące tych ocen:

Gimnazja:
18% – bardzo dobrze, 44% raczej dobrze, 28% – ani dobrze ani źle; 8% – źle i 2% – bardzo źle.

Szkoły ponadgimnazjalne:
28% – bardzo dobrze; 43% – raczej dobrze; 19% – ani dobrze ani źle; 6% – żle; 4% – bardzo źle.

Trzy czwarte młodych dorosłych, którzy uczestniczyli w zajęciach WDŻ w okresie gimnazjum, zgadza się ze stwierdzeniem, że informacje wyniesione z zajęć były przydatne. Zdaniem większości, treści przekazywane na zajęciach były też zgodne z ich przekonaniami i systemem wartości.

Wszystkie powyższe dane pochodzą z 41 i 42 strony raportu. Równocześnie raport stwierdza, że w nieobowiązkowych przecież zajęciach uczestniczy w gimnazjach około 75% rocznika.

…z różnych powodów odsetek tych, którzy uczęszczają na większość zajęć spada z 75% rocznika w gimnazjum do 35% rocznika w szkołach ponadgimnazjalnych. Nie można więc mówić o powszechności zajęć WDŻ w szkołach ponadgimnazjalnych. Ponadto, biorąc pod uwagę opinie uczniów, którzy byli co najmniej na jednych zajęciach, rośnie uznanie dla prowadzących je nauczycieli WDŻ, ich otwartości, dobrego przygotowania i zaangażowania. [str.45]

…W odniesieniu do szkół ponadgimnazjalnych, zarówno ogólna jak i szczegółowe oceny uczestników zajęć były dość zbliżone, a nawet częściowo wyższe niż opinie uczestników zajęć w gimnazjum.[str.44]

Prawdą jest, że w raporcie podane są sugestie zagadnień, o które można by uzupełnić zajęcia WDŻ, jednak ogólna opinia o WDŻ jest pozytywna, co dobitnie pokazują przytoczone wyżej liczby i cytaty z podsumowujących ocen raportu.

Widać wyraźnie, że tezy raportu drastycznie różnią się od kategorycznych opinii wygłaszanych przez panią minister edukacji, która się na nie fałszywie powołała. W raporcie przedstawiono oceny WDŻ przez osiemnastolatków, nie znalazły się zaś w nim w ogóle (rzekomo krytyczne) oceny przedmiotu przez rodziców, co jest skądinąd zrozumiałe, bo przecież rodzice w lekcjach WDŻ nie uczestniczyli. Ponadto w raporcie w ogóle nie oceniano podręczników (słowo „podręcznik” nawet w nim nie występuje). I ostatnia sprawa. We wnioskach raportu jego autorzy postawili tezę, że sposób prowadzenia zajęć, dobór tematów i szerzej, podejście do zajęć WDŻ w szkole ponadgimnazjalnej wymagają refleksji. Pani minister przełożyła to na jednoznaczne wezwanie do zmiany podstawy programowej i wymiany podręczników, nie kłopocząc się nawet zróżnicowaniem na gimnazja i szkoły ponadgimnazjalne.

Mamy zatem do czynienia z kuriozalną sytuacją, polegającą na tym, że eksperci IBE przeprowadzili badania i przedstawili ich wyniki oraz wysnute na ich podstawie oceny, natomiast pani minister powołując się na te badania wypowiedziała opinie i wyciągnęła wnioski nie mające w tych badaniach pokrycia.

Na jakiej zatem podstawie minister edukacji wygłasza kategoryczne fałszywe opinie o negatywnej ocenie WDŻ oraz podręczników do tego przedmiotu przez uczniów i rodziców? Dlaczego zapowiada kolejną rewolucję w edukacji – zmianę programu i podręczników? Albo inaczej: komu mają służyć zmiany, których rzekomo domagają się uczniowie i rodzice? W czyim imieniu i na czyj użytek szefowa MEN chce zmienić podstawę programową i podręczniki WDŻ, skoro nie jest to odpowiedź na potrzeby młodzieży i rodziców? I przede wszystkim – jakie to będą zmiany? Czego mają być uczone i do jakich postaw mają być wychowywane polskie dzieci i polska młodzież?

Mogłoby się wydawać, że trudno znaleźć wytłumaczenie dla parcia minister Kluzik-Rostkowskiej do rewolucyjnych zmian w WDŻ. A jednak nie tylko minister edukacji ale i cały rząd ma powody by naciskać na zmiany w edukacji seksualnej. Choć powody te wynikają z obowiązujących ustaw oraz z zaleceń z innych badań, a na dodatek cieszą się poparciem wpływowych środowisk i sił politycznych, rząd nie wspomina o nich ani słowa, zasłaniając się jedynie raportem IBE, który wcale takich zmian nie zaleca. Ma ku temu równie poważne powody.

Jakie badania, jakie ustawy, jakie środowiska i siły polityczne i w jakim celu domagają się całkowitej zmiany programu WDŻ? Dlaczego i MEN i rząd nie chcą o nich mówić? To jest temat na następny artykuł.

Grzegorz Strzemecki

                                                                  cd. – do części 2.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
7 × 4 =