Stop deprawacji w edukacji! Część 3

704151039711440916253

                                                                                                    (powrót do częsci 2.)

„Aideologiczne” związki homo i queer w edukacji

Wychowanie do heteroseksualnej, monogamicznej i trwałej rodziny i małżeństwa to przejaw ideologii i dyskryminacji. „Aideologiczna” edukacja seksualna ma promować permisywną etykę i nie może ograniczać się do związków heteroseksualnych – uważa rzeczoznawca MEN, który ma przygotowywać nową podstawę programową WDŻ.

 (Przypominamy, że cykl odnosi się  do  politycznego kontestu z lata 2015r., tj. rządu PO-PSL, patrz wyjaśnienie przed częścią 1.)

Zapowiadane przez szefową MEN zmiany w podstawie programowej WDŻ oraz uzgodnione ze środowiskami LGBTQ działania antydyskryminacyjne w edukacji każą oczekiwać, że podstawą tych zmian będzie raport „Szkoła milczenia”. „Szkoła milczenia” to przegląd podręczników szkolnych do biologii, wiedzy o społeczeństwie oraz wychowania do życia w rodzinie pod kątem tego, na ile nie spełniają one wymagań ideologów ruchu LGBTQ. Podręczniki recenzowało czterech specjalistów: Robert Kowalczyk, Krzysztof Wąż, Zbigniewa Lew-Starowicz oraz Jacek Kochanowski.

Ten ostatni jest autorem przytaczanych w poprzednim artykule twierdzeń o niedopuszczalności umieszczania w podręcznikach stwierdzeń, że „relacje heteroseksualne są społeczną, psychiczną i medyczną normą” oraz zaleceń by podręczniki te uwzględniały „problematykę rodzin jednopłciowych” oraz wszelkich innych konfiguracji queer-seksualnych. Pozostali autorzy „Szkoły Milczenia” również nie akceptują oczywistych dotąd norm w sferze seksualności. Robert Kowalczyk uważa za niedopuszczalne zdanie: „prawidłowe (normalne) życie seksualne zawiera w sobie potencjalną możliwość spełnienia trzech funkcji: prokreacyjnej, psychologicznej, społecznej” ponieważ za jego sprawą „zostaje wprost wprowadzone kryterium „normalności”. W domyśle – osoby nieheteroseksualne. podczas współżycia z osobami tej samej płci, nie są w stanie spełnić funkcji prokreacyjnej i automatyczne wykluczane są one z obszaru normy.”

A oto przykładowe, krytyczna podsumowująca ocena jednego z podręczników: „Definicja rodziny (heterocentryczna), jedyny uprawniony model to układ heteroseksualny, monogamiczny. Pojawia się tu również definicje: poligamii, poligynia, jak również układu partnerskiego. Brak jednak przykładów wskazujących układy inne aniżeli heteroseksualne.”

„Aideologiczny” przekaz

Pojawienie się w podręcznikach jakiejkolwiek wzmianki o istnieniu heteroseksualnej normy wywołuje zarzut ideologiczności przekazu. Krzysztof Wąż, stały konsultant MEN w dziedzinie edukacji seksualnej pisze „Problematyka seksualności człowieka jest w Polsce traktowana w sposób specyficzny ze względu na jej włączenie w bardzo ostry spór światopoglądowy i ideologiczny, a – co za tym idzie – także polityczny” Pełna zgoda, rzecz w tym, że autorzy „Szkoły milczenia” oszukańczo wmawiają czytelnikowi, że ich przekaz – w oczywisty sposób wyrażający ideologię rewolucji seksualnej – jest obiektywny i aideologiczny. Oto przykład rzekomo aideologicznej krytyki podręcznika WDŻ:

„Autorzy [podręcznika WDŻ] prezentują restrykcyjną, zgodną z konserwatywnymi, wywiedzionymi z religii normami etykę w podejściu do seksualności człowieka (traktowaną, jako jedyny uprawniony punkt odniesienia) – pisze Wąż. Jego zdaniem podręcznik jest ideologiczny ponieważ „nie obowiązuje [w nim] permisywny, przyzwalający typ etyki seksualnej. Ma to swoje liczne konsekwencje. Uczniowie spotykają się w podręcznikach z heteronormatywnym porządkiem relacji międzyludzkich oraz tradycyjnym modelem rodziny. Człowiek rodzi się, dojrzewa, zawiera małżeństwo, płodzi i wychowuje dzieci – taki obraz dominuje w podręcznikowym przekazie… Przekaz ten jest w większości zideologizowany, oparty na stanowisku Kościoła Katolickiego.”

Seksualni rewolucjoniści nie są w stanie zaakceptować takiej odwiecznej kolei rzeczy. Wmawiają, że wychowanie do zwyczajnego modelu rodziny i małżeństwa, opartego na fundamentalnych biologicznych cechach człowieka i obowiązującego od tysięcy lat w niezliczonych kulturach, jest przekazem „ideologicznym” opartym wyłącznie na stanowisku Kościoła Katolickiego. Zarazem twierdzą, że skrajny permisywizm, w tym zachęcanie do wchodzenia w ultra-rewolucyjne modele „rodzin” homo-, bi- i queer-seksualnych, otwartych (o zmiennym składzie) i poliamorycznych (wieloosobowych) to przekaz „aideologiczny” i „obiektywny”. O „aideologiczność” walczy również minister edukacji. Na stronie MEN czytamy

„Mam nadzieję, że te badania pozwolą odideologizować dyskusje o edukacji seksualnej – powiedziała na czwartkowej konferencji szefowa MEN.”

Faktyczne znaczenie tych słów pokazuje obecność zespole, który ma opracować nową podstawę programową WDŻ właśnie Krzysztofa Węża – zwolennika seksualnego permisywizmu i przeciwnika wychowania do heteronormatywności. Zespół ten nie został jeszcze oficjalnie powołany, a o jego składzie wiemy ze źródeł nieoficjalnych. Manifestacja 30 sierpnia ma powstrzymać MEN od przeprowadzenia rewolucji seksualnej w edukacji pod hasłami rzekomego odideologizowania WDŻ.

Zmiana ekspertów kluczem do zmiany programu

Proponowane zmiany nie dotyczą jedynie programu. Wąż krytykuje tradycyjne postawy nauczycieli, wydawców, a zwłaszcza recenzentów podręczników:

Aktualnie na liście ekspertów, którzy przedstawiają ministerstwu oceny niezbędne do podjęcia takiej decyzji jest kilkanaście osób, w tym także takie, które publicznie prezentują swoje poglądy na temat osób LGBTQ, zwłaszcza osób homoseksualnych, dalekie od akceptacji, czy choćby tolerancji … Należy to zdecydowanie zmienić, zwłaszcza, że taka zmiana, o charakterze administracyjno-politycznym wymaga tylko decyzji kierownictwa Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Wymiana ekspertów ma utorować drogę wymianie podręczników bez zaprzątania sobie głowy „wstecznymi” przekonaniami rodziców, nauczycieli, wydawców i większości społeczeństwa. Po raz kolejny MEN lekceważąc opinię i wolę rodziców przystępuje do eksperymentowania na ich dzieciach. Tym razem jednak sprawa jest o wiele ważniejsza niż wybór miedzy posyłaniem do szkoły sześcio- czy siedmiolatków. Rewolucyjne zmiany w WDŻ mogą zdewastować psychikę młodych ludzi i zdeprawować ich. Poglądy i zalecania eksperta MEN zdradzają prawdziwe zamiary szefowej ministerstwa ukrywane pod sloganami „odideologizowania” i „przeciwdziałania dyskryminacji”. Dlatego rodzice muszą się stale mieć na baczności.

Dokąd ma prowadzić „postępowa” edukacja seksualna? Jakie są prawdziwe cele seksualnych rewolucjonistów? O tym będzie mowa kolejnym artykule.

Grzegorz Strzemecki

                                                                 cd. – do części 4.