Rola sądów w rewolucji gender-queer na przykładzie Polski i USA

epa05159259 (FILE) A file photo dated 08 October 2010 shows the high court sitting for a new group portrait inside the Supreme Court Building in Washington, DC, USA. Reports state on 13 February 2016 state that US Supreme Court Justice Antonin Scalia (2-L front row) has been found dead at a resort ranch in Texas, age 79.  EPA/JIM LO SCALZO 
Dostawca: PAP/EPA.

 

Przedstawiamy serię artykułów ukazujących rolę sądów w przeprowadzeniu rewolucji gender-queer. W lutym 2016 r. polski Sąd Najwyższy zaprezentował się jako rzecznik i wykonawca tej rewolucji. Aby zrozumieć sens i cele działania sądu polskiego warto zapoznać się również z działaniami Sądu Najwyższego USA, ponieważ sposób myślenia i argumentacji sądu polskiego jest analogiczny i  można się spodziewać, że będzie prowdził do tych samych rezultatów.

Działania sądów są elementem szerszej strategii. Jednym z głównych jej elementów jest zdominowanie ośrodków opiniotwórczych, wpływających na sposób widzenia i myślenia społeczeństw, których omamienie umożliwia zyskanie poparcia dla antyludzkiej rewolucji gender-queer. Ukrywanym przed opinią publiczną celem tej rewolucji jest stworzenie „nowego człowieka”, który wbrew swojej biologicznej naturze ma być wyzwolony z rzekomo „wymuszonej heteroseksualności”. Ów „nowy człowiek” ma stworzyć  „nowe, szczęśliwe społeczeństwo” wraz z dostosowanymi do swej nowej postaci zrewolucjonizowanymi „rodzinami” queer – wieloosobowymi grupami o zmiennym składzie, w których hetero- i homoseksualność mieszać się będzie z jeszcze bardziej niestereotypowymi rodzajami tzw. ekspresji płciowej.

Działania te ukrywa się pod szyldami tzw. polityki antydyskryminacyjnej, polityki różnorodności oraz całego arsenału „równościowych” projektów i sloganów. Istotnym elementem projektu stworzenia owego „nowego człowieka” jest tzw. antydyskryminacyjna edukacja, nazywana również edukacją różnorodności itp.

Jest oczywiste, że takie przekształcanie człowieka wbrew jego naturze będzie w faktycznie oznaczało dewastację człowieczeństwa, a nawet zniszczenie samego człowieka (np. poprzez zniszczenie spójności jego ciała i psychiki), rzekomo w celu jego „poprawienia” i „uszczęśliwienia”.  Zniszczeniu ulegnie również rodzina jako naturalne środowisko człowieka, swoisty ekosystem, który go dotąd chronił i chroni, i który właśnie dlatego jest przedmiotem ataku. Dlatego można i należy mówić o antyludzkim charakterze tej rewolucji.

Jak widać, jest to rewolucja o ambitniejszych, idących znacznie głębiej celach niż rewolucje komunistyczne czy rewolucja narodowego socjalizmu, choć nie przebiega tak gwałtownie jak tamte i „zbliża się na łapkach kota”. Z racji owego niszczącego, głebokiego i zaprzeczającego naturze charakteru można spodziewać się, że skutkiem jej będzie katastrofa społeczna o niewyobrażalnych skutkach, pod wieloma względami przekraczającymi to, czego ludzkość doświadczyła za sprawą różnych totalitaryzmów, o ile nie uprzedzi jej np. „zwyczajna” inwazja islamu, której genderyzm utoruje drogę. Z tych samych powodów rewolucja genderystowska, podobnie jak jej komunistyczne i nazistowskie poprzedniczki, jest również prędzej czy później skazana na porażkę. Odbędzie się to jednak kosztem niezliczonej liczby ludzkich nieszczęść, które są do uniknięcia, jeśli do tej rewolucji, wprowadzanej chyłkiem, po cichu i wbrew woli obywateli, nie dopuścimy.

Sądy – czy to za sprawą opanowania ich przez świadomych zwolenników genderyzmu, czy tylko idące z jego nurtem za sprawą uległości wobec wszechobecnego prania mózgów – są przeniknięte genderystowskim sposobem myślenia i czują się uprawnione do tego, by w tym duchu dowolnie przebudowywać społeczeństwo. Uzbrojone w ustawową niezawisłość uzurpują sobie prawa absolutnego, niekontrolowanego władcy stojącego ponad wolą, przekonaniami i systemem wartości społeczeństwa. Niezależnie od tego, że owe przekonania i system wartości również ulegają erozji, sądy czują się uprawnione, by je zmieniać, być jednym z czynników sprawczych rewolucyjnej inżynierii społecznej i antropologicznej.

Realizując tę rewolucję sądy oszukują społeczeństwa, że pełnią wyłącznie rolę „interpretatorów prawa” oraz „obrońców praw obywatelskich” i „obrońców praw człowieka”. W rzeczywistości, pod szyldem rzekomej, oszukańczej „światopoglądowej neutralności” narzucają jako obowiązujący, nowy, rewolucyjny światopogląd i realizują ową destrukcyjną inżynierię. Zwróćmy przy tym uwagę, że tak pojęta i realizowana w praktyce rola sądów jako władcy narzucającego społeczeństwu system wartości i sposób rozumienia takich fundamentalnych pojęć jak małżeństwo czy rodzicielstwo, uzupełniona o już praktykowany zakaz podważania aksjomatów genderyzmu, oznacza faktyczny koniec tzw. liberalnej demokracji. Rewolucja gender-queer, tak jak jej poprzedniczki, prowadzi do kolejnej wersji totalitaryzmu.

Jeśli chcemy się przed tą rewolucją obronić, musimy, jako społeczeństwo być przygotowani m.in. na polityczną konfrontację z sądami, które w swoim obecnym składzie i przy prezentowanym przez siebie światopoglądzie mogą być śmiertelnym zagrożeniem dla nas, naszych dzieci i naszych rodzin.

Grzegorz Strzemecki

A OTO ARTYKUŁY POŚWIĘCONE TYM ZAGADNIENIOM:

POLSKA
Sąd Najwyższy RP gotowy do legalizacji homo-pseudo-małżeństw
Sąd Najwyższy RP przystępuje do realizacji rewolucji gender-queer
O ochronie rodziny i małżeństwa będzie decydował także Trybunał Konstytucyjny

USA
Sądowy zamach stanu w USA
Zwycięstwo rewolucji gender-queer w USA
„Córki Jeftego” – prawa dzieci czy pragnienia gejów?

PONADTO POLECAMY FILM KTÓRY KONIECZNIE TRZEBA OBEJRZEĆ:
Skutki zalegalizowania „małżeństw” homoseksualnych w Massachusetts

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
2 + 20 =