Kobiety jako ofiary feminizmu

Ilustr do ofiar feminizmu

Przedstawiamy artykuł, który pokazuje jakich spustoszeń w psychice i obyczajowości młodych kobiet dokonały feministyczne idee rewolucji seksualnej. Młoda amerykańska feministka dostrzega to zjawisko, ale nie jest w stanie uwolnić od destrukcyjnej ideologii.  Opisujemy jak swoją życiową porażkę analizuje i ocenia przez pryzmat tej ideologii.

___________________________________________

 

Kobiety jako ofiary feminizmu

Większość kobiet nie przepada za kulturą luźnych związków – dlaczego więc na siłę w nie wchodzimy? – pyta młoda amerykańska feministka. Ona i jej koleżanki pragną stałych związków opartych na uczuciach. Ale i tak najważniejszy jest postęp.

 

„Spiknąć się” zamiast randki

 Postępowe amerykańskie media opisują, a nawet reklamują nową obyczajowość na tamtejszych uniwersytetach. Pod wpływem feministycznej ideologii studentki zrezygnowały z randek i stałych chłopaków. Obowiązującym trendem jest „kultura spiknięć” (hook up culture), czyli luźnych związków, które z zasady mają nie być związkami. Szukanie chłopaka jest żałosne – mówią studentki indagowane przez  Kate Taylor z New York Timesa – ale jakiś facet jest potrzebny, więc znajduje się kumpla do spiknięcia („hookup buddy”), partnera do seksu, którego osobowość się nie liczy, ma tylko być atrakcyjny i dobry w łóżku. Taka para, która z zasady parą nie jest, może „spikać się” ze sobą nawet dłuższy czas, ale utarte reguły nie dopuszczają jakichkolwiek zobowiązań czy uczuciowego zaangażowania. Każda ze stron może w każdej chwili zerwać taki pseudo-związek, lub równolegle mieć innego partnera do spiknięć.

W ten sposób młode kobiety układają sobie życie, raczej seksualne niż uczuciowe, nie zawracając sobie głowy czasochłonnymi stałymi związkami, odciągającymi je od rozpoczynającej się już na studiach kariery zawodowej. „College to ciągła rywalizacja. O najlepsze projekty badawcze, praktyki, oferty pracy. W takich okolicznościach trudno o związek, w który warto zainwestować. Potem może się okazać, że to nie jest osoba, z którą chcesz być„. mówi jedna z rozmówczyń Taylor. Dlatego ceni sobie przypadkowy seks na własnych warunkach: późno wieczorem, po kilku drinkach, u niego, żeby nie musiała prać prześcieradeł.

Kobiety przyznają, że są negatywy: ‚spiknięcia’ nie istniałyby bez alkoholu, Bez niego trudno byłoby im wchodzić w intymne relacje z bliżej nieznanymi mężczyznami. „Kiedy już dotrę do pokoju chłopaka trzeźwieję na tyle, że odchodzi mi ochota, więc załatwiam sprawę ‚blow jobem’ i znikam.” Kiedy dziewczynom film się urwie, bywają wykorzystane, czyli faktycznie zgwałcone.

Jednak kalkulacja kosztów i zysków pokazuje, że brak obciążenia stałym związkiem pozwala kobietom wygrywać rywalizację z mężczyznami spełniając feministyczny ideał. „Postęp feminizmu w znacznym stopniu zależy od istnienia ‚kultury spiknięć’. Wbrew pozorom to kobiety, a nie mężczyźni ją napędzają, zwłaszcza na uczelniach, wykorzystując ją do osiągnięcia sukcesu. W rzeczywistości jest więc ona  dla kobiet siłą napędową postępu, wykorzystywaną i kierowaną przez nie same” – pisze Hanna Rosin w „Atlantic”.

 

Seksualne „wyzwolenie”

Leah Fessler idąc na studia była przekonana, że znajdzie wybranka, poetycznego, zaangażowanego, ze świetnym kilkudniowym zarostem i zrozumieniem kobiecej anatomii seksualnej – jako dziecko rewolucji seksualnej nie była ani niedoświadczona, ani nieśmiała. Jednak znalazłszy się w Middlebury College, jednym z najlepszych i najdroższych w USA, prawie natychmiast zrezygnowała ze swoich marzeń. Nie tylko ze względu na presję społeczną, bo wszyscy „grali w tę grę”, ale też z powodu feministycznych przekonań. Teksty Taylor, Rosin i im podobne przekonały ją, że wyzwolenie seksualne ma podstawowe znaczenie dla aktywności kobiet, a prawdziwe feministki nie tylko pragną pozbawionych uczuć i zobowiązań związków, ale wręcz w nich rozkwitają. Kończąc studia podsumowała swoje doświadczenia na portalu Quartz.

Pierwszy był Ben, student  filozofii. W weekendy, około dziesiątej wieczorem, już trochę podpita wysyłała mu esemesa. Spotykali się w akademiku, dyskutowali  o filozofii i muzyce, rozmawiali o rodzinach i planach życiowych, potem seks. Do ostatniego roku przećwiczyła ten schemat z co najmniej kilkoma chłopakami. Jednak będąc w kilku takich pseudozwiązkach zaczęła wpadać w obsesję. Bezustannie zastanawiała się, czy on ją lubi, czy ona sama go lubi. Roztrząsała sens jego SMS-ów i strzępki rozmów. Zostawiała u niego kolczyk jako pretekst do powrotu. Z czasem pojawiało się przywiązanie, a z nim wstyd, niepokój, pustka.  Była ogromna przepaść między moim zewnętrznym „ja” świetnej i lubianej studentki, a wewnętrznym życiem naznaczonym paraliżującym niepokojem i depresją, osądzałam się i brzydziłam sobą. Przekonywałam się, że jestem feministką chociaż ulegałam niesatysfakcjonującym, emocjonalnie niszczącym seksualnym doświadczeniom.

Okazało się, że jej koleżanki „miały tak samo”.

Byłyśmy przodującymi studentkami, naukowcami, artystkami, liderkami, miałyśmy uznanie profesorów, ale mężczyźni z którymi sypialiśmy nawet nie jadali z nami śniadania. Desperacko pragnęłyśmy intymności, chciałyśmy wiedzieć jak to jest być obiektem pragnień, zwykle okazywanych tylko po kilku drinkach.

 Po kilku miesiącach od czasu kiedy z nim skończyłam, Ben powiedział mi, że kiedy się spikaliśmy, nie myślał o mnie jako o człowieku. Dopiero kiedy przestaliśmy sypiać ze sobą i zostaliśmy przyjaciółmi pojawiło się u niego uczucie.

Wyraźnie rozdarta Fessler widziała wszystko z feministycznej perspektywy:

Jeśli to było wyzwolenie seksualne, to trudno zrozumieć w jaki sposób pomaga ono kobietom. A przecież jestem pewna, że ja i moje koleżanki nie jesteśmy kryptokonserwatystkami, które chciałby  powrotu do zapoznawczych potańcówek i chodzenia na stałe z chłopakami.

 

Rozczarowanie i odkrycie Ameryki

Postanowiła przebadać to zjawisko w swojej licencjackiej pracy. Przeprowadziła 75 wywiadów i przeanalizowała 300 internetowych ankiet. Okazało się, że 100% kobiet w wywiadach, a 75% w ankietach wyraziło zdecydowane preferencje dla związków opartych na zaangażowaniu. Z 25 ankietowanych kobiet będących w luźnych pseudo-związkach tylko 8% stwierdziło, że są w nich szczęśliwe.

Choć kobiety wyrażały pragnienie budowania intymności i zaufania ze swoimi partnerami seksualnymi, jednak prawie wszystkie godziły się na spikanie, wywołujące niepewność siebie, emocjonalną niestabilność i samotność. Obłudnie przekonywały same siebie, że nie są zazdrosne o inne partnerki ich „kumpli do spiknięć” albo jak bolesne było dla nich gdy po seksie faceci unikali z nimi kontaktu wzrokowego.

Większość kobiet w Middlebury grała w tę grę, choć żadnej się to nie podobało. Po opublikowaniu pracy w Internecie napływające z całego kraju opowieści pokazały, że nie były w tym osamotnione.

Prawda jest taka, że dla wielu kobiet nie ma nic wyzwalającego w pozbawionym uczuć, niezobowiązującym seksie – podsumowuje Fessler – Zaangażowanie się w kulturę spiknięć pragnąc równocześnie miłości i stabilności było najdalszą od feminizmu rzeczą jaką mogłyśmy zrobić. W ten sposób jedynie utrwalamy męską dominację przekonując się, że działamy jak postępowe feministki.

Fessler pisze, że choć straciła dziewictwo w wieku 16 lat, mimo usilnych prób nie miała orgazmu aż do ostatniego roku studiów, kiedy weszła ze swoim chłopakiem w stały, wykluczający (inne relacje – sic!) związek. W wywiadach prawie wszystkie kobiety mówiły jej, że doświadczały seksualnej niepewności i kłamały, że przeżywały orgazm.

Powinnyśmy były badać nasze seksualne osobowości i zadawać pytania, które uważałyśmy za tabu (chyba o owe stałe, uczuciowe związki, wyszydzane w kulturze spiknięć – GS). Trudno oczekiwać orgazmu z facetem, który mnie nie zna i którego nie obchodzę. Uświadomiłam sobie, że oddzielenie uczuć od seksu jest nie tylko niedorzeczne, ale dla prawie wszystkich  kobiet wręcz niewykonalne, biorąc pod uwagę, że uczucia silnie wzmagają przyjemność.

Niezbyt odkrywcze wnioski Fessler uzupełnia powierzchownymi diagnozami i receptami. Wszystko dlatego, że choć studenci uprawiają dużo seksu, niewiele o nim wiedzą. Edukacja seksualna powinna skupiać się  na przyjemności kobiet, uczyć je, że pozbawiony uczuć, przypadkowy seks jest całkowicie wbrew pragnieniom ich ciał. Postęp wymaga byśmy zbudowały relacją z własnymi ciałami zanim zwiążemy się z kimś innym – podsumowuje swoje wywody Fessler.

 

Toksyczna ideologia i edukacja

Widać dokąd zawiodła kobiety toksyczna ideologia lewicowego feminizmu z jej mirażem rewolucyjnego „wyzwolenia” seksualnego. Mimo to Fessler nie może się od tej ideologii uwolnić i myśli wyłącznie jej kategoriami. Jednak przesłanie młodej feministki jest dla nas cenne. Wychowanka postępowych idei chcąc nie chcąc pokazuje, że to właśnie one ją skrzywdziły. To ważna nauka dla polskich rodziców, którzy mogą nie wpuścić do szkół ideologów od seksu z ich toksycznymi naukami, na których wychowała się Leah Fessler.

 

Artykuł powyższy został opublikowany we wkładce Fronda do tygodnika WSieci w czerwcu 2016 r.

___________________________________

Z własną relacją Leah Fessler w języku angielskim można zapoznać się TUTAJ

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
12 × 16 =