„Zwalczanie przemocy”, „bezpieczna szkoła” i „edukacja równościowa” w USA

Born this way

Powtarzają się sygnały, że w polskich szkołach wciąż działają edukatorzy, którzy pod szyldami edukacji antydyskryminacyjnej bądź równościowej, programów „bezpieczna szkoła” lub innych „warsztatów profilaktycznych” prowadzą działania zmierzające do zaburzenia tożsamości i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Żeby zrozumieć czemu służy, dokąd prowadzi i jakie zagrożenia niesie ze sobą taka edukacja , zwłaszcza prowadzona przez LGBTQ, trzeba przyjrzeć się jak wyglądają dalsze jej etapy  prowadzone w bardziej „postępowych” krajach.  które pokażą nam, czego i my możemy się spodziewać w przyszłości. Tutaj posłużymy się przykładem z USA. Tamtejszą edukację antydyskryminacyjną opisuje w książce „Córki Jeftego” Dawn Stefanowicz, która będąc sama wychowana w środowisku LGBTQ, poświęciła się ochronie dzieci przed jego zakusami:

„do szkół wpuszcza się często specjalne grupy interesów w celu realizowania programów pod szyldami zwalczania przemocy (anti-bullying), „bezpiecznej szkoły” oraz poprzez „Sojusze homo-hetero” (Gay-Straight Alliances). W rzeczywistości polityka ta jest bramą dla bezpośredniej, legalnej indoktrynacji, pozbawienie naszych bezbronnych dzieci wrażliwości i ich rekrutacji przez specjalne grupy interesów w szkołach przy równoczesnym uciszeniu wszystkich uczniów, nauczycieli, administratorów i rodziców, którzy sprzeciwiają się programowi ‚praw seksualnych’ i ‚praw człowieka’ „.

Przerażeni rodzice z Minnesoty tak opisują te „sojusze homo-hetero”: „… młodzi chłopcy są łączeni w pary z dorosłymi homoseksualistami, którzy mają być ich mentorami… To zagraża całemu życiu bezbronnych dzieci. A mogą to być dzieci z waszego sąsiedztwa i z waszej szkoły.”

Specyfikę takich kontaktów opisuje Robert Oscar Lopez, który również sam wyszedł ze środowisk LGBTQ i także podjął działalność w obronie praw dzieci pisze:

…Młodzi geje, którzy ujawniają swoją homoseksualność będąc w szkole średniej są często na łasce gejowskich łobuzów (bullies) którzy popychają ich do seksualnej aktywności. Starsi chodzą za nimi przymuszają ich do seksu. (Stąd pikujące w górę zakażenia HIV wśród chłopców w wieku od 13 do 19 lat.)… Jesteś traktowany jako poszukiwany towar, jak to było ze mną wiele lat temu, …. Mężczyźni pożądają cię. Wpadają w złość jeśli nie ulegniesz. Szybko się tobą nudzą jeśli to zrobisz. Nienasycona potrzeba kontaktu z młodymi, szczupłymi ciałami i chłopięcym twarzami niszczy każdego. … Dlaczego tak wielu czterdziestolatków w środowisku gejów musi mieć dwudziestoletnich partnerów?…

Propagandowa „pigułka gwałtu” dla rodziców

Zaniepokojonych takimi kontaktami rodziców uspokaja się wszechobecnym w mediach przekazem, że homoseksualizmu nie można nabyć ani wyleczyć. Część otumanionych tysiąckrotnym powtarzaniem kłamstwa rodziców zachowuje się jak pod wpływem swoistej „pigułki gwałtu”: nie myśli o możliwym zagrożeniu, nie dopuszcza żadnych ostrzeżeń i z pełnym zaufaniem godzi się na takie kontakty swoich dzieci. Tymczasem na wewnętrznych forach i w teoretycznych pracach ruchu LGBTQ, jego najwybitniejsi ideolodzy mówią coś zupełnie przeciwnego: nie istnieje nic takiego jak stabilna płeć czy stabilna seksualność, a zasadniczym celem ich polityki jest destabilizacja kategorii płci i seksualności oraz obalenie [seksualnej] tożsamości.

W takiej perspektywie homoseksualne uwiedzenie albo inaczej „zarażenie” homoseksualizmem, propagandowo zakrzykiwane i wyszydzane jako niemożliwe, jest właśnie formą tego, co ideolodzy gender-queer stawiają sobie za cel:  zdestabilizowania seksualności, obalenia tożsamości przez uwolnienie z opresji heteronormatywnej, krokiem w kierunku stworzenia nowego człowieka, który uwolniony z opresji heteronormatywnej nie będzie posiadał formy ostatecznej, w kierunku  szczęśliwego społecznie świata w którym ludzie określają się płynny, dynamiczny sposób co do  swych seksualnych preferencji. [cytaty zaczerpnięte z prac Jacka Kochanowskiego, Judith Butler i Ireneusza Krzemińskiego]. Pokazuje to, że krzykliwa propaganda o niemożliwości nabycia czy nauczenia się homoseksualizmu ma ukryć fakt, że taka możliwość istnieje i że to właśnie jest celem LGBTQ.

Wymierne skutki zaburzania tożsamości płciowej

Co więcej, zabiegi te dają konkretne i wymierne rezultaty. Potwierdzają to badania przeprowadzone w ostatnich latach na dziesiątkach tysięcy amerykańskich uczniów w wieku 14-18 lat przez podległe Departamentowi Zdrowia USA Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC). Porównanie dwóch raportów – za lata 2001-2009 oraz za rok 2015 pokazuje, że liczba młodych ludzi o zaburzonej seksualności (deklarujących homo-, bi-seksualność lub niepewność swojej seksualności) wzrosła pomiędzy obu raportami o 66% i wynosi obecnie (wg raportu za 2015 r.) 12,6 % badanych, a w niektórych stanach (Rhode Island) nawet 15%.* Jak widać, prowadzona od lat „edukacja antydyskryminacyjna” w USA skutecznie zaburza seksualność młodych ludzi, zaś  „sojusze homo-hetero” skutecznie kojarzą dorosłych gejów z nowymi partnerami.

W tak wysokim rozpowszechnieniu zaburzeń seksualnych trudno nie widzieć skutku opisanych wcześniej działań „edukacyjnych” praktykowanych w amerykańskich szkołach, choć znaczący wkład wnosi zapewne również całe otoczenie kulturowe, media itd. Fakty te przekonują, że na wizyty gejów w polskich szkołach w ramach tzw. edukacji antydyskryminacyjnej należy patrzeć jak na fazę wstępną tego samego procesu niszczenia naturalnej tożsamości seksualnej, który w USA jest na bardziej zaawansowanym etapie.

Polska na wstępnym etapie zaburzania tożsamości płciowej

Również w Polsce w programach pod hasłami „równości” „zwalczania przemocy”, „bezpiecznej szkoły” wprowadza się promocję zaburzeń seksualnych i ideologii gender-queer, wśród prelegentów występuje nadreprezentacja homoseksualistów, zaś na rodziców chroniących swoje dzieci przed zaburzaniem tożsamości wyciąga się propagandowy bejsbol oskarżeń o „homofobię”, jakby obawa o zaburzenie seksualności własnego dziecka nie była czymś naturalnym, uzasadnionym i uprawnionym. Jest oczywiste, że te same działania przyniosą w Polsce te same rezultaty co w Ameryce, zresztą pierwsze symptomy już widać w polskich szkołach. Jeśli zatem takich rezultatów nie chcemy, nie powinniśmy dopuścić do kontynuowania takich działań.

Grzegorz Strzemecki

Jest to przeredagowany fragment artykułu, który ukazał się na portalu fronda.pl oraz na naszej stronie tutaj

_________________

*    Źródła:

Raport za lata 2001-2009:    Morbidity and Mortality Weekly Report (MMWR) Surveillance Summaries, Vol.60/No.7, str. 52     https://www.cdc.gov/mmwr/pdf/ss/ss6007.pdf

Raport za rok 2015:  Morbidity and Mortality Weekly Report (MMWR) Surveillance Summaries, Vol.65/No.9, str. 85   http://www.cdc.gov/mmwr/volumes/65/ss/pdfs/ss6509.pdf

Przedstawione w artykule zagregowane dane porównawcze zostały opracowane przez autora na podstawie danych z pięciu stanów uwzględnionych w obu powyższych raportach, tj. w Delaware, Maine, Massachusetts, Rhode Island i Vermont (w raporcie za 2001-2009 podano dane dla tych pięciu stanów, w raporcie za 2015r. uwzględniono znacznie więcej stanów).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
6 − 2 =