Czym jest gender i dlaczego stanowi zagrożenie

symbole queer z okładki książki

Obrona przed genderystowskim totalitaryzmem  to jedno z najważniejszych wyzwań naszych czasów. Trzeba to jasno powiedzieć, nie zważając na kłamstwa i szyderstwa jego promotorów oraz ignorantów, którzy je powtarzają.

Gender to pojęcie wieloznaczne, co ułatwia semantyczne manipulacje i ukrywanie prawdy. Może ono oznaczać:

  • rodzaj gramatyczny (męski/żeński);
  • płeć społeczno-kulturową (zestaw atrybutów i zachowań uważanych za kobiece lub męskie);
  • opartą na tym pojęciu teorię oraz
  • zbudowaną na tej teorii ideologię.

Jest oczywiste, że zagrożenia nie stanowi rodzaj gramatyczny, ani samo pojęcie płci kulturowej jako określonej przez społeczne konwencje formy wyrażania kobiecości/męskości. Problemem jest oparta na tym pojęciu groźna i nie mająca ani empirycznych, ani naukowych podstaw „teoria” i zbudowana na niej ideologia, której celem jest zniszczenie naturalnej seksualnej tożsamości człowieka oraz opartych na niej pojęć i instytucji – rodzicielstwa, rodziny i małżeństwa (główny dokument wyznaczający cel zniszczenia tożsamości przedstawiono TUTAJ ; więcej na ten temat napisano TUTAJ.) Wobec tak nieludzkich i trudnych do zaakceptowania celów teoria ta i ideologia zostają narzucone podstępem, w formie tzw. polityki antydyskryminacyjnej, o której będzie mowa dalej.

 Teoria ta w swym najtwardszym jądrze (tzw. teoria queer*) opisuje i wyjaśnia płeć w oderwaniu od biologii jako „niewolę” narzuconą polityczną przemocą, a wyrastająca z niej totalitarna ideologia gender (gender-queer) obiecuje wyzwolenie z owej „niewoli”. Tam, gdzie ideologia ta zdobywa władzę, wiara w nią staje się przymusem, zaś prawda o tym, kim jest człowiek, kim kobieta, a kim mężczyzna, staje się zakazana (patrz TUTAJ).  Jeszcze  bardziej zakazane staje się głoszenie poglądu, że homo-, trans-seksualizm i inne tzw. nieheteronormatywne seksualności (łącznie określane mianem queer) są formami seksualności zaburzonej.

   Cel ideologii gender (albo gender-queer) to stworzenie „nowego człowieka”, co ma się dokonać przez zniszczenie jego dotychczasowej tożsamości. Prowadzi do tego destabilizacja, zaburzenie pojęć płci i seksualności wpływające na zmianę zdeterminowanych biologicznie wzorców zachowań seksualnych, określających seksualną tożsamość. Ma to doprowadzić do zniszczenia (lub zdefiniowania w rewolucyjnie odmieniony sposób) instytucji społecznych, takich jak rodzicielstwo, rodzina i małżeństwo, które są  oparte na tej tożsamości seksualnej i na tych wzorcach zachowań seksualnych.

Celowi temu służy temu narzucenie wprowadzenie pojęcia gender jako atrapy/imitacji płci (prawdziwej, biologicznej) co oznacza rewolucyjną zmianę antropologii poprzez którą państwo, prawo i społeczeństwo ma postrzegać człowieka. Jego opis poprzez obiektywnie istniejącą płeć (zestaw cech biologicznych) zastępujemy opisem poprzez subiektywnie określany gender (zestaw atrybutów, zachowań, deklaracji o własnej płci). Rozmnożenie liczby genderów do kilkudziesięciu (jak dotąd) wprowadza całkowity zamęt w kwestiach płci i seksualności (taki cel deklarowała Judith Butler w Gender Trouble).

Jak wspomnieliśmy, kluczowym narzędziem implementacji genderyzmu jest tzw. polityka antydyskryminacyjna (patrz TUTAJ), która po rozwinięciu wachlarza przesłanek dyskryminacyjnych (narodowość, rasa, wiek, stan zdrowia etc.) tj., kryteriów za względu na które nie wolno ludzi dyskryminować, w rezultacie skupia się na tożsamości płciowej (genderowej) i orientacji seksualnej, nadając tym przesłankom najwyższą rangę. Oznacza to, że aby nie dopuścić do dyskryminacji jednych ze względu na tożsamość płciową(genderową) i/lub orientację seksualną  wprowadza się dyskryminowanie innych ze względu na ich światopogląd, przekonania religijne i polityczne itp. (patrz druga zasada Yogyakarty – TUTAJ).

Wobec przyjęcia takiej antropologii i takich zasad jak zasady Yogyakarty nie może się ostać definicja małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, ponieważ w takim ujęciu „dyskryminuje” ona

  • homoseksualistów, którzy też domagają się „prawa do małżeństwa”
  • inne gendery, bo dlaczego akurat tylko dwa gendery spośród kilkudziesięciu, tj. cis-kobieta i cis-mężczyzna (jak się w tym ujęciu określa zwykłą kobietę i zwykłego mężczyznę) mają mieć prawo do zawarcia małżeństwa.

 Prawa i przekonania innych ludzi muszą ustąpić wobec „praw” (ściślej uzurpacji LGBTQ). W ten sposób polityka antydyskryminacyjna prowadzi do tego, że pojęcia i instytucje społeczne z zasady oparte na płci (biologicznej), takie jak małżeństwo, rodzicielstwo i rodzina definiuje się na nowo, w sposób całkowicie od płci biologicznej oderwany. Umożliwia to wprowadzenie „małżeństw” jednopłciowych bądź określonych jako związek, dowolnych genderów, który może być również poliamoryczny, czyli wieloosobowy. Zamęt w kwestiach płci i seksualności coraz bardziej się pogłębia.

W edukacji od najmłodszych lat forsuje się coraz bardziej demoralizującą i natrętną, a tam, gdzie się uda, przymusową seksualizację połączoną z promocją wszelkich zaburzonych seksualności (queer) (przykład TUTAJ). Te same treści wprowadza się poprzez tzw. edukację antydyskryminacyjną (więcej informacji TUTAJ) lub edukację różnorodności. Dorosłym serwuje się to samo w mediach, w kulturze i przy wszystkich innych okazjach. To celowe niszczenie indywidualnej tożsamości i relacji rodzinnych, stanowiących naturalne oparcie dla człowieka, ma doprowadzić do atomizacji społeczeństwa znacznie głębszej niż za czasów komunizmu.

Trzeba zaznaczyć, że sprzeciw wobec narzucania ideologii i antropologii gender-queer nie oznacza dyskryminacji osób dotkniętych zaburzeniami seksualności, które zasługują na  szacunek i pomoc. Tym bardziej jednak należy sprzeciwiać się programowemu zaburzaniu seksualności, przede wszystkim u dzieci i młodzieży.

Ideologia gender jest częścią szerszego arsenału ideologicznych narzędzi współczesnej lewicy, wyrasta z tych samych korzeni co zbrodnicze lewicowe totalitarne ideologie XX wieku, tj. kolejne wersje komunizmu – Lenina, Stalina, Mao-tse-tunga, Pol Pota, Kim Ir Sena i innych. One również miały przynieść „postęp”, „wyzwolenie” i „równouprawnienie”, stworzyć „nowego człowieka” i „uszczęśliwić” ludzkość.

Udoskonalona, genderowa mutacja rewolucyjnej inżynierii społecznej przeniosła uwagę z ekonomii na seksualność – sferę znacznie bardziej delikatną i wrażliwą, co sprawia, że dogłębniej wnika i niszczy człowieka, stwarza nowe możliwości okłamywania, kuszenia, uwodzenia i niewolenia swoich ofiar. Militarny przewrót jako sposób zdobycia władzy zastąpiono wieloletnim „marszem przez instytucje”, a przede wszystkim przez umysły ludzi, by poprzez systematyczne „pranie mózgów” doprowadzić do takiej erozji myślenia, że społeczeństwa godzą się na skrajną demoralizację, na zaprzeczanie i zakaz głoszenia najoczywistszych prawd, w tym tej, że rodzina/małżeństwo to matka, ojciec i dzieci oraz że dzieci potrzebują oraz mają prawo do matki i ojca, a nie do niszczącego ich psychikę i naturalną tożsamość instruktażu o seksie (także w wersji queer).

Ideologia ta już dziś kładzie fundamenty pod państwo totalitarne, jej „liberalizm” sprowadza się do wolności podejmowania najrozmaitszej aktywności seksualnej,  w rzeczywistości zaś, poza tą sferą, przejawia się w zakazach i karach (finansowych, dotyczących praw obywatelskich, z ograniczeniem wolności włącznie) za głoszenie prostych prawd (patrz np. TUTAJ). W wielu krajach doprowadza do zniszczenia wolności, dobra, prawdy i piękna, burzy fundamenty naszej cywilizacji.

Ideologia gender opiera się na wielu, powtarzanych do znużenia kłamstwach:

– Kłamstwem jest oderwana od biologii wizja człowieka.

– Kłamstwem jest kamuflaż dla antyludzkiego programu niszczenia tożsamości i naturalnych więzi społecznych pod hasłami tzw. polityki równości (antydyskryminacyjnej) i różnorodności oraz zwalczania rzekomych prześladowań queer-seksualistów i tzw. homofobii.

– Kłamstwem są twierdzenia o nieistnieniu ideologii gender, która rzekomo ma być tylko „teorią naukową” mówiącą o formach wyrażania męskości i kobiecości, służącą promocji równouprawnienia płci.

O sile genderyzmu stanowią nie tylko światopoglądowe i polityczne wpływy „liberalnej” lewicy i pieniądze wspierających go miliarderów. Siłę tę utwierdzają rzesze ludzi akceptujących jego kłamstwa, a także ci, którzy lekceważą zagrożenia jakie stwarza genderyzm i rewolucja którą właśnie przeprowadza. Dlatego ważną formą obrony jest jak najszersze rozpowszechnienie rzetelnej wiedzy o tej ideologii i budowanie zorganizowanego oporu przeciwko jej dyktatowi.

Grzegorz Strzemecki

 

____________________________

* Angielskie słowo queer [czytaj kłie:(r)] pierwotnie znaczyło tyle co „dziwny”, „dziwaczny”. Pogardliwie określano nim homoseksualistów, którzy na początku lat 90-tych XX w., w ramach „gejowskiej dumy” zaczęli sami siebie tak określać (np. organizacja Queer Nation), obejmując nim wszelkie nietypowe, „nieheteronormatywne” seksualności. Mniej więcej w tym samym czasie stworzono teorię queer, która najprościej mówiąc, przedstawia wszelkie zaburzone  seksualności jako naturalne, a jedynie zduszone przez przymus społecznych wzorców i nakazów.