Cele ideologii gender i gender-queer

GenderTrouble+QueerStudies+ gendersign

Głównym, artykułowanym wprost, celem ideologii gender jest obalenie, czyli faktyczne zniszczenie ludzkiej tożsamości.Walka o równość i o nie dyskryminowanie ze względu na płeć, orientację seksualną  itp.  to wyłącznie kamuflaż dla zyskania społecznej akceptacji.

Tożsamość, oprócz życia, to najważniejsze i najcenniejsze co posiadamy. Wielu ludzi oddaje życie w obronie swojej tożsamości. Lewicowa, marksistowka ideologia, skompromitowa w XX wieku ludobójstwem Lenina, Stalina, Mao czy Pol Pota wypracowała nową koncepcję masowej zbrodni „w białych rękawiczkach” na miarę XXI stulecia: zniszczenia ludzkiej tożsamości, by z pomocą takiej inżynierii antropologicznej bez przeszkód realizować swoje plany inżynierii społecznej. Także i tym razem pretekstem dla tych planów jest wprowadzenie „równości”.

O zniszczeniu tożsamości mówi podtytuł Gender trouble (polskie tłum. Uwikłani w płeć), książki autorstwa Judith Butler, która jest dla genderyzmu tym, czym Manifest Komunistyczny był dla komunizmu, albo Mein Kampf dla narodowego socjalizmu.

UKRYWANY CEL

Zauważmy, że wspomniany podtytuł w polskim wydaniu brzmi Feminizm i polityka tożsamości. Trudno nie pomyśleć, że Karolina Krasuska jako tłumaczka i Krytyka Polityczna jako wydawca starali się ukryć jego prawdziwy, skandaliczny sens, ponieważ faktycznie brzmi on Feminism and the subversion of identity, co należałoby przetłumaczyć jako Feminizm i obalenie tożsamości. W rzeczywistości jest jasne, że chodzi o zniszczenie tożsamości, bo cóż innego miałoby znaczyć jej „obalenie”?  Jednak ten romantyczno-rewolucyjny frazes brzmi zdecydowanie atrakcyjniej niż banalne i prostackie „zniszczenie”. Przecież „obala się” tyranów lub tyrańskie ustroje. Własna tożsamość człowieka seksualna jako tyran i oprawca to wprawdzie absurd, ale sam ten przykład oraz historia marksizmu pokazuje, że ideologie są w stanie istnieć i rozkwitać mimo głoszenia różnych oszałamiających absurdów.

Żeby być konkretnym:

Butler twierdzi, że tożsamość [płciowa] jest politycznie konstruowana i regulowana, fabrykowana, zaś podstawowe kategorie płci biologicznej i kulturowej oraz pragnienia są efektem konkretnej formacji władzy [Uwikłani w Płeć, str. 35, patrz TUTAJ],  zaś Jacek Kochanowski naucza, że źródłem społecznej sytuacji osób nieheteroseksualnych jest … konstrukcja seksualności jako narzędzia normatywnej przemocy. (Queer Studies, str. 12, patrz TUTAJ, całość dostępna TUTAJ )   Jak widać są poważne powody, żeby obalić takiego politycznego tyrana jak ludzka tożsamość płciowa. (dla jasności: to sarkazm)

Subversion of Identity- Polityka tożsamości

Angielskie i polskie wydanie Gender Trouble/Uwikłani w płeć. Rewolucyjne i antyludzkie Subversion of Identity (obalenie tożsamości) zostało przetłumaczone jako niewinna polityka tożsamości.

Kręgi zachodnich akademickich humanistów (intelektualistów, marksistów itp. -istów) ekscytują się takim wezwaniem do „obalenia”, bo są bezkrytycznymi  niewolnikami prymitywnych lewicowych klisz. Czczą wszelkie możliwe bożki rewolucji i obalenie czegokolwiek, co istnieje, wzbudza w nich ekscytację  niczym zburzenie budowli z drewnianych klocków u małego dziecka. Jednak w Polsce, która dobrze poznała prawdziwą rewolucję, prawdziwych rewolucjonistów i obalanie przez nich tego co spotkali na swej drodze, taki podtytuł dla wielu brzmi jak sygnał alarmowy. I słusznie, bo wyraża on przesłanie i cel nowej zmutowanej postaci marksizmu z jego najbardziej destrukcyjnymi cechami w nowym, bardziej zwodniczym i kuszącym opakowaniu. Jestem przekonany, że z tego właśnie powodu w wydaniu polskim ukryto prawdziwy sens podtytułu książki Butler.

Poza tym generalną regułą jest, że cel zniszczenia tożsamości jest ukrywany przed opinią publiczną, choć artykułuje się go wprost w genderystowskich dokumentach programowych. W mediach jest mowa wyłącznie o zwalczaniu dyskryminacji i przemocy oraz promocji równości i różnorodności. Istnieje też pewna gradacja, stopniowe odsłanianie także tych oficjalnie deklarowanych celów, by stopniowo oswajać z nimi społeczeństwa, od nie budzących kontrowersji po coraz bardziej rewolucyjne, burzące naturalny (biologiczny i ekologiczny), obyczajowy, moralny, religijny i intelektualny porządek.

Najpierw mówi się o nie dyskryminowaniu ze względu na płeć, rasę, narodowość, religię, niepełnosprawność itd. itp., potem najważniejsza okazuje się być płeć, która zamienia się w gender a jeszcze potem orientacja i tożsamość seksualna. Dwie płcie zamieniają się w gendery, których mogą być dziesiątki, co wprowadza już totalne zamieszanie w kategoriach płci i seksualności i stanowi podstawę do rewolucyjnych zmian instytucjonalno prawnych, jak redefinicja rodzicielstwa, rodziny i małżeństwa. Zamęt w postrzeganiu płci i seksualności przekłada się na zamęt w tym jak ludzie postrzegają samych siebie i jak się zachowują – wbrew naturalnej tożsamości, która w ten sposób ulega zniszczeniu.

CZEMU I KOMU SŁUŻY ZNISZCZENIE TOŻSAMOŚCI?

Komu i czemu owo zniszczenie tożsamości ma służyć? Wszystko wskazuje na to, że genderystom, a szerzej lewicy i lewicowym „liberałom” (to słowo w odniesieniu do nich może być użyte wyłącznie w cudzysłowie) oraz ich mocodawcom, od których płyną krociowe fundusze wspierające tę ideologię, chodzi jak zwykle o władzę.

Ludzie posiadający własną tożsamość sami określają swoje cele i stawiają opór, kiedy te cele ktoś im usiłuje narzucić. I to właśnie tożsamość (rodzinna, plemienna, narodowa, religijna) pomaga im się łączyć i organizować, by zwielokrotnić siłę tego oporu. Jednak tych zbiorowych tożsamości nie zbuduje się na zniszczonej tożsamości jednostkowej. Człowiek ze zdewastowaną tożsamością seksualną, nie kobieta, nie mężczyzna, ale któryś z 70 (a może już więcej) genderów, nie założy rodziny, nie pocznie, nie urodzi i nie wychowa dzieci, nie stworzy więc swoistej molekuły kulturowej/tożsamościowej niezależności. Historia ludzkości pokazuje, że zbiorowa siła takich  molekuł o zbliżonych tożsamościach pozwala im, mimo potężnych nacisków, zachować wspólna tożsamość i wewnętrzną niezależność czasem przez setki i tysiące lat.

Dlatego ludziom ze zniszczoną lub zwichrowaną tożsamością można łatwo narzucać własne cele, by w ten sposób nimi rządzić. Już Marks i Engels widzieli w rodzinie przeszkodę dla przeprowadzenia zaprojektowanej przez siebie rewolucji. Stąd cel zniszczenia tożsamości seksualnej, stąd również program sprowadzenia do Europy milionów muzułmańskich imigrantów, którzy rozsadziwszy tkankę społeczną starego kontynentu uniemożliwią zorganizowany opór narodów europejskich. Już dziś widać wpływ imigrantów na wyniki wyborów utrudniający zatrzymanie tego procederu i obronę europejskiej tożsamości. Stąd zwalczanie krajów, takich jak Węgry czy Polska, które stawiają temu opór, właśnie w oparciu o narodową tożsamość.

SOJUSZ NA RZECZ ZNISZCZENIA TOŻSAMOŚCI

Agenda zniszczenia tożsamości doprowadziła do osobliwego sojuszu  neomarksistowskiej lewicy, światowych plutokratów (z najbardziej znanym Georgem Sorosem) i wspierających ich polityków oraz seksualnych mniejszości. Każda ze stron widzi w tym programie dla siebie jakieś korzyści.

Dla LGBTQ agenda zniszczenia tożsamości pozwala na niesłychane przywileje kosztem reszty społeczeństwa, na afirmację i poszerzenie możliwości realizowania swoich zaburzonych seksualności. Spektakularnym tego przejawem jest dopuszczenie gejów do męskiej młodzieży szkolnej, jak w amerykańskich sojuszach homo-hetero (gay-straight alliances).

Neomarksistowska lewica, od zarania oddana wizji zbudowania idealnego totalitarnego ideologicznego państwa, którym będzie rządzić, widzi nową szansę realizacji tego projektu. Cele ideologów są o tyle widoczne, że można o nich przeczytać w ich własnych książkach.

Światowi plutokraci, a być może także niejasne dla opinii publicznej struktury lub porozumienia, zapewne również widzą w tym szansę na powiększenie/zdobycie władzy.  Trudno o tym przeczytać, bo nie muszą się tłumaczyć, na co wydają swoje pieniądze. Jeśli nie zostali uwiedzeni przez ideologię neomarksizmu, to można domniemywać, że podpierają się nią, bo akurat ją mają pod ręką i odpowiada ona ich potrzebom.  Sprzedają propagandowe slogany o „równości” i „otwartym społeczeństwie” (a właściwie na co  otwartym?) O co innego jednak może im chodzić, jak nie o władzę? W dążeniu do niej ludzie są do bólu przewidywalni  dawniej niż od czasów najstarszych cywilizacji. To, że trudno określić, co za struktury temu służą (grupa Bilderberg, masoni, czy Bóg wie jakie inne zmowy), nie zmienia faktu, że gołym okiem widać, że zarówno projekt genderystowski jak i imigrancki są forsowane w sposób zorganizowany i skoordynowany na międzynarodową skalę od lat. Finansowanie importu imigrantów i zaszczepiania genderyzmu przez Georga Sorosa jest wiedzą publiczną.

STARZY I NOWI REWOLUCJONIŚCI

Bolszewiccy rewolucjoniści na wiele sposobów usiłowali pozbawić swoje ofiary różnych aspektów tożsamości, jednak po kilku latach szybko zrezygnowali z eksperymentów z rewolucją seksualną forsowaną przez Aleksandrę Kołłątaj. Pragmatycznych na swój sposób Lenina i Stalina przeraziła społeczna katastrofa, do której doprowadziły. Od tamtej pory, na miarę sowieckich standardów wspierali rodzinę i wstrzemięźliwość seksualną (raczej poddanego sobie ludu, niekoniecznie swoją).

Współcześni rewolucjoniści seksualni są, tak jak wszyscy ich poprzednicy, przekonani że to im uda się rewolucja prawdziwa, bo w odróżnieniu od bolszewików posłuchają nauk Engelsa o tym, że małżeństwo to ujarzmienie jednej płci przez drugą, jako proklamowanie nie znanej dotychczas w dziejach pierwotnych wrogości płci. Dlatego wyzwolenie seksualne ma być drogą do zniszczenia małżeństwa i rodziny jako źródła wszelkiego zła i zniewolenia w życiu społecznym. Więcej: poprzednie rewolucje nie mogły  się udać właśnie dlatego, że podtrzymująca ciągłość kultury i ludzkiej tożsamości rodzina stała na drodze do zbudowania nowej porewolucyjnej mentalności zgodnej z zaprojektowanym przez rewolucjonistów światem.

GENDER-FEMINIZM – NISZCZENIE RELACJI MIĘDZY PŁCIAMI

Ideologia gender oficjalnie nie wzywa do masowych mordów i często głosi walkę z przemocą, w tym wobec kobiet, kreując w ten sposób swój szlachetny, humanitarny wizerunek.  Jest to jednak tylko powierzchowny, starannie pielęgnowany kamuflaż. Faktycznie jest nie mniej chora i antyludzka niż nazizm i komunizm.

Lewicowy feminizm wspiera masowe mordowanie ludzi, którzy jeszcze się nie urodzili oraz coraz częściej  praktykowaną „eutanazję”, zwłaszcza ludzi w podeszłym wieku, bez zgody ofiar, które są nieświadome zamiarów oprawców, często najbliższych sobie osób. To zrozumiałe, bo oba te procedery jeszcze kilkadziesiąt lat temu powszechnie uważano za niemoralne, nieludzkie i zbrodnicze. Zauważmy, że zabijanie nienarodzonych dzieci, zwane eufemistycznie aborcją zostało raz pierwszy zalegalizowane przez ludobójcze reżimy komunistów w ZSRS i narodowych socjalistów w Niemczech, przy czym ci drudzy dopuszczali ją tylko w odniesieniu do podbitych, przeznaczonych do eksterminacji narodów. Zbrodnicze totalitaryzmy hitleryzmu i komunizmu minęły, ale systematyczne ideologiczne pranie mózgów doprowadziło do stopniowej degradacji sumień w cywilizacji Zachodu i odwrócenia biegunów dobra i zła.

POGARDA DLA LUDZKIEGO ŻYCIA I DLA NAJBARDZIEJ LUDZKICH RELACJI

Mimo że wiedza i techniki medyczne posunęły się tak daleko, że można na żywo obserwować rozwój i życie człowieka w łonie matki, jego bicie serca i ruchy, w tym także rozpaczliwe uniki i ucieczkę przed niosącymi mu śmierć narzędziami, zbrodniczy gender-feminizm głosi, że prawem człowieka, konkretnie prawem matki jest zabicie lub zlecenie zabicia takiej, żyjącej nawet już od miesięcy, nieurodzonej jeszcze istoty ludzkiej.  Przekonanie, że matka ma prawo pozbawić życia swoje dziecko z dowolnego powodu i w każdej chwili, nawet kiedy ono już się urodziło – to jedno z najbardziej odrażających, zbrodniczych znamion gender-feminizmu, pozwalające postawić tę ideologię obok hitleryzmu i najbardziej zbrodniczych mutacji komunizmu.

W sferze społecznej gender feminizm chce zniszczyć najbliższe i najcenniejsze dla człowieka relacje. Dotychczasowa kultura uczyła czerpania radości z różnicy między kobietą i mężczyzną, przezwyciężania egoizmu, współdziałania, oddania i miłości w imię dobra wzajemnego, dzieci i całej rodziny, wbrew trudnościom, różnicom i nieuniknionym przecież w życiu konfliktom. Nie zmieniały tego niewątpliwie istniejące, choć współcześnie często wyolbrzymiane i demonizowane nierówności statusu kobiet i mężczyzn. Trzeba pamiętać, że nierówność – niejednakowość jest wbudowana w istotę człowieczeństwa: mężczyzna nie pocznie i nie urodzi dziecka, nie będzie matką, choć feminizm w wersji queer w swoim obłąkaniu próbuje forsować takie imitacje matki jako rzeczywistość.

Jakbyśmy jednak nie  patrzyli na tę nierówność-niejednakowość między kobietą a mężczyzną, próby jej przezwyciężania nie uprawniają nas do zabijania istot ludzkich, żeby uczynić kobietę tak „wolną” jak mężczyzna, nieobciążony poczętym przez siebie dzieckiem. Ta męska „wolność” oczywiście oznacza „wolność” od sumienia i odpowiedzialności za to dziecko, czyli „wolność” wyboru zła. Lewicowy feminizm obiecuje kobiecie tę samą „wolność” z naddatkiem „wolności” zabicia własnego dziecka.

Ideolodzy genderyzmu sieją egoizm, nienawiść i zniszczenie w imię rzekomego wyzwolenia. Różnice i egoizmy przekuwają na sprzeczności nie do pogodzenia i rozniecając iskry konfliktu między płciami w pożar nienawiści.  Za największego wroga upatrują odnajdywanie się kobiet i mężczyzn w ich naturalnych/tradycyjnych rolach, bo właśnie to bardzo często buduje harmonię i szczęście w małżeństwie i rodzinie. Dlatego rewolucjoniści gender muszą zniszczyć w zarodku jakąkolwiek myśl o akceptacji owych naturalnych/tradycyjnych ról płciowych. Wysyłają do szkół hordy edukatorów i przeczesują szkolne podręczniki, nakazują wykorzenienie tych naturalnych/tradycyjnych ról stygmatyzując je jako stereotypowe, jakby stereotypowość była jakąś zbrodnią (więcej o tym TUTAJ). Wszystko po to, by w imię ideologicznej „równości”, niszczyć to, co siłą natury i tradycji działa i pozwala ludziom odnaleźć w życiu swoje miejsce i szczęście (w tym szczęście dzieci), choć za cenę przezwyciężenia własnego egoizmu oraz akceptacji i dopasowania się do drugiego człowieka. W zamian genderyści oferują „wolność” indywidualizmu/egoizmu, rozwodów (w tym dramat albo i traumę dzieci), alienację, samotność, pustkę bycia nikomu niepotrzebnym – „szczęście po szwedzku”.

Dziesiątki lat zohydzania tego, co od tysięcy lat dawało ludziom w życiu szczęście, sprawiły, że rewolucjoniści dopięli swego: trwała szczęśliwa rodzina staje się dobrem rzadkim, a wychowani na indywidualistów/egoistów ludzie coraz częściej nie potrafią się w niej odnaleźć.

Genderystowscy rewolucjoniści, choć z nienawiści wyrośli (patrz Engels, Marks oraz ich uczniowie i następcy), nienawiścią się żywią, tworzą ją i rozpowszechniają, to jednak sami obłudnie doszukują się źdźbła w cudzych oczach, piętnują „nienawiść” i „mowę nienawiści” u nieposłusznych, tłukąc ich tą propagandową pałką. Pod tym obłudnym pretekstem zideologizowana nienawiść niszczy prawdziwą miłość. Taka jest istota tej ideologii, będącej dzieckiem marksizmu i feminizmu. Na tym jednak nie kończą się jej niszczycielskie plany i działania.

GENDER-QUEER – NISZCZENIE LUDZKIEJ TOŻSAMOŚCI/OSOBOWOŚCI

Najgroźniejsza mutacja genderyzmu ukrywająca się pod nazwą „teorii queer” (ideologii gender-queer) idzie jeszcze dalej. Głosi wyzwolenie człowieka nie tylko z małżeństwa i rodziny, ale nawet z jego własnej płci (będącej tak istotną częścią jego osobowości), bo ignorując biologię, uważa płeć za skutek narzuconego przemocą społecznego i politycznego ucisku:

Nie rodzimy się kobietami, lecz się nimi stajemy – pisze  Simone de Beauvoir. Kategoria płci jest kategorią polityczną , która funduje społeczeństwo jako heteroseksualne – dodaje Monique Wittig, a Judith Butler podsumowuje, że sama [seksualna]  tożsamość jest politycznie konstruowana i regulowana.

Społeczna sytuacja kobiet nie jest konsekwencją „po prostu” męskiej dominacji – pisze naczelny polski teoretyk/ideolog queer, Jacek Kochanowski – Problemem zasadniczym jest bowiem sposób, w jaki stajemy się mężczyznami i kobietami… oraz związane z jej ustanawianiem, implantowaniem i egzekwowaniem mechanizmy normatywne…

Również problemy homo- i queer-seksualistwów są skutkiem rzekomego narzucenia płci przemocą:

Źródłem społecznej sytuacji osób nieheteroseksualnych – pisze dalej Kochanowski –  jest nie tyle dominacja heteroseksualistów, ile konstrukcja seksualności jako narzędzia normatywnej przemocy, ale także hetero normatywna konstrukcja norm płci.

Ponieważ płeć stanowi taki problem, Butler szukała sposobu

jak najskutecznej wprowadzić zamieszanie w kategoriach kulturowej płci, wspierających hierarchię płciową i obowiązkową heteroseksualność.

Kochanowski doprecyzowuje tę myśl wskazując jako strategiczny cel polityki queer

dekonstrukcję i destabilizację kategorii płci i seksualności, a co za tym idzie, destrukcję opartego na tych kategoriach systemu stratyfikacji społecznej, tj. podziału na kobiety i mężczyzn, hetero- i queer-seksualistów.

Panujący obecnie zamęt w kategoriach płci i seksualności pokazuje jak skuteczna jest ta strategia. Ten zamierzony zamęt dotyczy nie tylko relacji międzyludzkich, ale indywidualnej ludzkiej tożsamości. Butler kreśli wizję nowego człowieka o zdestabilizowanej i zdekonstruowanej płci:

Wydaje się, że człowiek musi stać się sobie obcy, a nawet potworny, by sięgnąć po człowieczeństwo na zupełnie innym poziomie. Nowy człowiek … nie będzie posiadać formy ostatecznej, a będzie raczej tym, kto ustawicznie negocjuje różnicę seksualną (czyli swoje miejsce w przestrzeni między kobiecością a męskością).

SZCZĘŚLIWY SPOŁECZNIE ŚWIAT LUDZI O ZNISZCZONYCH TOŻSAMOŚCIACH

Ta swoboda samookreślania płci ma oznaczać wyzwolenie człowieka z ucisku obowiązkowej heteroseksualności.  Na tym ma polegać owo obalenie tożsamości i to właśnie ono ma uczynić człowieka szczęśliwym, co obiecują wszystkie ideologie, bo jak pisze Ireneusz Krzemiński:

Świat szczęśliwy społecznie ma być światem, w którym i kobiety, i mężczyźni określają się w płynny, dynamiczny sposób co do swych seksualnych preferencji.

Człowiek pozbawiony płci, o zdewastowanej naturalnej tożsamości, obcy sobie i wydający się sam sobie potworem – to ma być wizja szczęśliwego społecznie świata według ideologii gender-queer. Nie trzeba chyba dodawać, że taki homo-queer nie jest zdolny do założenia rodziny i życia w niej, bo proponowane przez ideologów gender projekty „rodziny queer” mają z rodziną tyle wspólnego co krzesło z krzesłem elektrycznym.

Co gorsza, ideologia ta realizuje swoje obietnice – jednak nie szczęścia, ale zniszczenia tożsamości. W USA ponad 12% (w stanie Rhode Island 15%) młodzieży w wieku 14-18 lat deklaruje zaburzoną seksualność: homo-, bi-seksualizm lub niemożność określenia seksualności. Są to dane wynikające z rządowego raportu za 2015 r. (tabela 3. str. 85) Liczby te wzrosły o 66% w stosunku do analogicznego raportu za lata 2001-2009 (pierwsza część tabeli 3. str. 52). Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ.

Polityka niszczenia tożsamości przez destabilizowanie seksualności przynosi wymierne rezultaty więc należy oczekiwać, że liczby te będą się powiększać. Czy potrafimy ochronić Polskę przed taką przyszłością?

 

Grzegorz Strzemecki