Obezwładniające narracje genderyzmu i ich dekonstrukcja. Przykłady

rownosc-3
  1. Narracja o „równych prawach”, „prawach człowieka” i oparta na niej tzw. polityka antydyskryminacyjna

 

Jednym z głównych narzędzi genderyzmu jest tzw. polityka antydyskryminacyjna. Odwołuje się ona do powszechnie akceptowanych zasad równości i równych praw, rzecz w tym, że owa polityka zawiera niejawne ideologiczne założenia, które w zasadniczy sposób zmieniają jej cele i działanie.

Polityka ta przyjmując szereg kryteriów dyskryminacji nadaje tym kryteriom różną wagę. Praktyka pokazuje od lat, że niewspółmiernie dużą wagę (faktycznie najwyższą) nadaje się kryteriom związanym z orientacją seksualną i tożsamością genderową/płciową, co widać w sytuacjach, gdy wchodzą one w konflikt z kryteriami takimi jak religia, światopogląd, czy przekonania polityczne. Kolizja z tzw. prawami LGBTQ powoduje, że wszystkie inne prawa człowieka w tym prawa dzieci i rodziców przestają obowiązywać.

 

„Prawa” LGBTQ ponad prawami innych ludzi.

Praktyka ta ma ideologiczne, quasi-prawne uzasadnienie, w postaci tzw. Zasad Yogyakarty1, wyrażających  owe „prawa” LGBTQ.  Zasada 2. mówi, że każdy ma prawo do korzystania ze wszystkich praw człowieka bez dyskryminacji ze względu na orientację seksualną lub tożsamość genderową oraz każdy ma prawo do równości wobec prawa i równej ochrony prawnej bez dyskryminacji z uwagi na te cechy i bez względu na to, czy wpływa to na korzystanie z innych praw człowieka, czy nie.

Sic! Zasadę tę potwierdził  Vitit Muntarbhorn, wybrany w 2016 r. na właśnie stworzone stanowisko niezależnego eksperta ONZ ds. ochrony przed przemocą i dyskryminacją ze względu na orientację seksualną i tożsamość genderową.  Na konsultacjach 25.01.2017 w siedzibie ONZ w Genewie stwierdził on, że wolność wypowiedzi i wyznawania religii nie są absolutnymi prawami i mogą być ograniczone (w imię „praw” LGBTQ), społeczność medyczna powinna potępić terapię reparatywną, państwa powinny umożliwić legalizację „rodzin” LGBTQ, dzieci mają być wychowywane od najmłodszych lat z odpowiednim podejściem do kwestii orientacji seksualnej i tożsamości genderowej.

Jak widać, w tym ujęciu, „prawom LGBTQ” ma zostać podporządkowana (a) nauka (medycyna) np. zamykając dyskusję na temat charakteru i uleczalności homoseksualizmu (b) ustawodawstwo i kultura (w tym zasady moralne) krajów definiujących małżeństwo i rodzinę jako związek kobiety i mężczyzny i zgodnie z nimi wychowujące swoje dzieci i młodzież.

 

________________

1  Zasady Yogyakarty w angielskim oryginale dostępne są pod adresem: http://yogyakartaprinciples.org/wp-content/uploads/2016/08/principles_en.pdf , zaś w polskim tłumaczeniu na stronie Kampanii Przeciw Homofobii: https://www.kph.org.pl/publikacje/b-y_zasady.pdf .  Zasady te zostały sformułowane w dniach 6-9 listopada 2006 podczas seminarium  na Uniwersytecie Gadjah Mada w indonezyjskim mieście Yogyakarta przez zespół określający się jako Międzynarodowa Komisja Prawników i Międzynarodowa Służba Praw człowieka. Zespół ten nie miał żadnego politycznego ani demokratycznego umocowania, nie reprezentował żadnego kraju, choć swoim dokumentem starał się stworzyć pozory reprezentatywności i kompetencji. W rzeczywistości reprezentował wyłącznie środowiska, organizacje i siły polityczne związane wyrażoną w tych „prawach” ideologiczno-polityczną agendą.

 

 

  1. Narracja o „prawie do rodziny”, które faktycznie oznacza „prawo do dzieci”

 

  1. zasada Yogyakarty mówi, że każdy ma prawo do założenia rodziny niezależnie od orientacji seksualnej lub tożsamości genderowej. Zasada ta jest bałamutną narracją-sofizmatem przebiegle narzucającym ideologiczną optykę. W rzeczywistości jest inaczej: każdy ma prawo, choć nie gwarancję, założenia rodziny –  wystarczy podjąć naturalne współżycie seksualne.

Przecież zasadzenie złotych monet w ziemi, jak  to uczynił baśniowy Pinokio, nie daje  nikomu „prawa” do rekompensaty za to, że nie wyrosły z nich nowe złote monety. LGBTQ wiedzą,  że nie mogą oczekiwać złota na drzewie, tj. dzieci jako owoców swojego współżycia, domagają się jednak by zagwarantowało im je państwo – przez adopcję i zgodę na różne formy sztucznego zapłodnienia oraz przenoszenia „praw” do dzieci. Czy państwo ma obowiązek zaspokajać zawiedzione oczekiwania Pinokiów? Jednak narracja o „prawie do rodziny”, odwołująca się do współczucia i powszechnie akceptowanych zasad równości, narzuca ideologiczną optykę i uniemożliwia racjonalną ocenę rzeczywistości.

Tego typu narracje to potężne, obezwładniające mentalnie narzędzia manipulacji społecznej, formatujące umysły taki sposób, by rozumowały w wytyczonych przez te narracje granicach i w ramach podsuniętej przez nie siatki pojęć, takich jak gender, orientacja seksualna, homofobia oraz równość i różnorodność (dwie ostatnie w specyficznym, genderystowskim rozumieniu1). Aplikowane przez dziesiątki lat w mediach i kulturze dokonały one ideologicznego podboju całej zachodniej cywilizacji i dokonują tego podboju w Polsce.

 

Łamanie praw i uprzedmiotowienie dzieci. 

W rzeczywistości sama koncepcja „prawa” do dzieci (bo to faktycznie oznacza owo „prawo” do rodziny) czyni je przedmiotem. Adopcja przez pary jednopłciowe stawia na głowie fundamentalną  zasadę wyrażoną w art. 114. kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, że przysposobić można osobę małoletnią tylko dla jej dobra (a nie np. dla dobra i zaspokojenia pragnień LGBTQ). Niezmiernie ważnym problemem są niezwykle częste nadużycia seksualne wobec dzieci występujące w takich rodzinach2 i w ich otoczeniu, ale chodzi również o samą zasadę. Adopcja taka odbiera dzieciom prawo do naturalnego poczęcia, narodzin, życia i wychowania w naturalnym środowisku prawdziwej rodziny z matką i ojcem. Neguje się istnienie tego naturalnego prawa, jest ono łamane, ale nawet prześladuje się za jego głoszenie i obronę jako za tzw. homofobię, mimo że konwencja o prawach dziecka stwierdza, że rodzina jako…naturalne środowisko rozwoju i dobra wszystkich jej członków, a w szczególności dzieci, powinna być otoczona niezbędną ochroną. Jednopłciowa para z pewnością nie jest naturalnym środowiskiem rodzinnym, choć losowe przypadki prowadzą czasem do takich sytuacji.

Ten ideologiczny atak na prawa dzieci i rodziców to atak na rodzinę i małżeństwo. Rodzina, jako miejsce kształtowania świadomości bez wpływu ideologów jest od zarania uważana przez marksistów za przeszkodę w przeprowadzeniu rewolucji, podobnie jak np. silna tożsamość narodowa. Atak na rodzinę prowadzony jest współcześnie przez ideologię gender-queer, wyrosłą z sojuszu neomarksistowskiej lewicy i środowisk LGBTQ.

 

______________________

 

1  W genderystowskim ujęciu pochwała różnorodności może dotyczyć różnorodności orientacji seksualnych, ale już nie poglądów krytycznych wobec genderyzmu. Równość trzeba widzieć w ujęciu 2. zasady Yogyakarty.

 

2   Nie chodzi tu wyłącznie o nadużycia ze strony przybranych „rodziców” w takich związkach, choć i takie się zdarzają. Przedstawione w książce Córki Jeftego (Jephthah’s Daughters) świadectwa dorosłych obecnie dzieci wychowanych przez lesbijski i gejów pokazują, że zagrożenie stwarza całe otoczenie, liczni zmieniający się partnerrzy seksualni, charakterystyczni dla luźnych związków LGBTQ.  Jak stwierdza Charles Mitchell, uczestniczy w tym nie tylko dwóch ludzi, ale całe środowisko (str. 77)